FANDOM


        Cała katedra była w ruinie dziesiątki wyznawców chaosu znajdowało się w jej wnętrzu, a na samym szczycie schodów przy ołtarzu stał Herold Boga Krwi odczytując słowa z znajdującej się na ołtarzu księgi. Kapelan Śledczy Barakiel dzierżącw prawej ręce crozius arcanum przedarł się przez prowizoryczną barykadę rzucając się na stertę gruzu do sierżanta 2 oddziału devastatorów Rafaela. 

Barakiel
-Kapelanie jesteśmy pod silnym ostrzałem nie możemy tu długo

siedzieć!

-Każ swoim ludziom skierować ogień na wyznawców chaosu

znajdujących się na balkonach! Ja wraz z oddziałami taktycznymi zajmę się demonem, będziesz musiał nas osłaniać, rozumiesz?!-

zakrzyczał do sierżanta ze swojego trupiego hełmu Barakiel.

Rafael tylko kiwnął głową, a jego devastatorzy uzbrojeni w ciężkie

boltery i działa laserowe podnieśli się z gruzowiska i skoncentrowali ogień na wroga znajdującego się na wyższych piętrach katedry.

     -Synowie Calibanu!! - zakrzyczał Barakiel - Za mną!!

Kapelan wstał, uniósł wysoko swoje święte berło i ruszył przez ruiny katedry ku wrogowi. Za nim z ruszyło około 30 braci w luźnym szyku, ostrzeliwując z swoich bolterów ukrytą za ruinami swoją ofiarę. Wyznawcy byli stopniowo odpychiwani w tył, a ci, którzy nie zdążyli się wycofać byli miażdżeni pod pięściami marines. W gruzach pod schodami do ołtarza kryło się kilku wybrańców Khorn'a wraz z kilkudziesięcioma wyznawcami, którzy nie mogli sie przyglądać takiemu marnowaniu krwi.

     -Krew dla boga krwi!!! - zakrzyczał jeden z wybrańców i ruszył na nacierających Asartes, a za nim ruszyła reszta wyznawców.

Sierżant Rafael był zajęty ostrzeliwaniem wroga na piętrach katedry, jednak dostrzegł masę wyznawców, którzy ruszyli w stronę jego braci.

     -Ciężkie boltery rozpocząć ostrzał na tamte zgrupowanie chaosu!

Na rozkaz sierżanta devastatorzy obsługujący ciężkie boltery wycelowali w szarżujących wyznawców i otworzyli w ich kierunku ogłuszający ogień strzałów. Pierwsze pociski rozerwały ciała wyznawców na płachty mięsa, a następne miały problem z przebiciem się przez zbroje wybrańców.

     - Boltery! Wstrzymać ogień!-rozkazał Rafael.

Barakiel dostrzegł chmarę wroga szarżujących na jego ludzi i rozkazał skierować w nich ogień z bolterów i miotaczy ognia.

     -Na nich! - zakrzykł głos Kapelana, a sam wyciągnął pistolet plazmowy i wycelował nim w głowę najbliższego wybrańcy.

Strzał okazał się celny, jego głowa dosłownie się roztopiła od gorąca plazmy. Astartes wyjęli w biegu i unieśli swoje noże bojowe i w okrzyku bojowym na twarzy zderzyli się z hordą chaosu. W tej części katedry rozpętała się rzeź. Marines łamali kości wyznawcom rozpłatywali im brzuchy i miażdżyli czaszki, jednak kilku wybrańców Khorn'a dało upust swej rządzy krwi i swymi maczugami i szponami odcinali Asartes ręce i rościnali im ciała.

Barakiel rozłupał czaszkę niczym soczysty owoc najbliższemu wyznawcy, a natępnemu oderwał szczęke potężnym uderzeniem pistoletu. Jeden z wyznawców wbił sztylet w łączenie pancerza u nogi Barakiela, ten w tym samym momencie, obrócił się i złapał za gardło wyznawce i miażdżąc mu trktań, a następnie rzucił go o filar katedry. W równym momecie Barakiel ujżał jednego wybrańca jak na niego rusza. Kapelan nie zdążył zablokować ciosu i maczuga uderzyła go w brzuch. Barakiel zachwiał się przez chwilę na nogach, lecz zdołał zlapać maczuge wroga jeszcze dotykającą jego ciała. Wyrwał mu ją z ręki i machnął ją o jego głowe rozłupując mu ją w drobny mak. Wtedy Śledczy Kapelan ujrzał, że stracił wielu braci podczas tej walki, lecz atak wyznawców został odparty. Teraz zostało tylko zabicie demona, który stał na szczycie ołtarza z dwustronnym toporem w reku.