FANDOM


   Kapelan szamotał się na ziemi czując przeszywający ból tak jakby ktoś wbił mu miecz energetyczny w ciało. Bez przerwy słyszał powtarzające się w kółko słowa, zupełnie tak jakby tłum ludzi stał nad nim i coś mu szeptali. Z wielkim trudem Brakiel powstał na zgietych kolanach i zamknął księge, a potworny ból zmalał i w końcu znikł, to samo z niezlicoznymi szeptami w jego głowie. Wstał na proste nogi i nie rozumiał co się stało. Skierował wzrok na grubą księge i dostrzegł na niej dziwną zachniętą granatową plame niemalże czarną. Śledczy zrozumiał, że ta księga jest czymś dziwnym, niebezpiecznym, a tym bardziej musi być strzeżona. Wziął ją pod pachę i szybko wyszedł z swojej komnaty udając się do kogoś kto był w stanie się nią zająć. Szybkim krokiem przemieżał korytarze, rozglądając się czy nikt go nie śledzi. Kilka razy wydawało mu się, że widzi szczupła zakpturzona postać, lecz szybko wyganiał takie myśli z głowy, ale nadal coś nie dawało mu spokoju.


   Ktos uderzał ręka o drzwi do komnaty Kronikarza. Zdenerwowany Exodus przerwał czytanie katechizmu i z poirytowaną mina podszedł do drzwi. A w nich ujrzał srogą twarz Brakiela.

- Brakielu - zdziwił się na widok Kapelana - Co ty tu robisz?

- Exodusie czy mogę cie o coś prosić? - zapytał szczerze Śledczy.

- Oczywiście, ale powiedz o co chodzi. - zdenerwował się kronikarz.

- Chcem żebyś zaopiekował się pewną księgą - w tej chwili Barakiel zaprezentował dużą książke.

- To jest to? Tego mam pilnować?

- Tak. Właśnie tego - pwoiedział stanowczo Marine.

- No dobrze jeśli ci zależy - zgodził się z niesmakiem w ustach Kronikarz - A ty gdzie pójdziesz?

- Ja przez ten czas będe musiał uczestniczyć w obradzie Węwnetrznego Kręgu - na to Exodus kiwnął głową - Jeszcze jedno Exodusie.

- Tak? - zapytał niecierpliwy psionik.

- Za nic w świecie nie można Ci jej otworzyć, i nie Tylko tobie.

- Rozumiem, a teraz idź już! - przegonił go Exodus.

   W tym momencie Brakiel odwrócił się i usłyszał trzask zamykanych wrót, miał nadzieje że czymkolwiek jest ta księga to pozostanie to bezpieczne. 

   

  Sala w której zgromadzili się członkweie Wewnętrznego Kręgu była wielkim pomieszczeniem z dziesięcio metrowym okrągłym stołem na jej środku. Liczne filary były zdobione na złoto z podobiznami lwa, święcącuch się świec były setki a pomniki i inne rzeźby przedtwawiały największych bohaterów Legionu. Na tym zebraniu wtawili się tylko o to poproszeni członkowie, byli to Mistrz Kapelanow Asmodai, Najwyższy Mistrz Zakonu Naberius którego zbroja połyskiwała setkami zdobień ze złota i licznymi liturgiami, oraz kilka innych osób. Po odprawieniu modlitwy wszyscy zebrani usiedli przy okrałym stole, a zebranie rozpoczął Naberius wstając ze swojego miejsca.

- Bracia moi, na tym zebraniu ustalimy dowodzenie kilku bliskich misji, oraz coś do czego dąży nasz zakon od samego początku - mowił spokojnym i zrównoważonym głosem Mistrz Zakonu. - Otóż doszły nas pogłoski, iż w sektorze Rursus były widziane ślady działalności Cyphera - W tym momecie  między zebranymi rozpocząl się szmer, a po chwili Naberius kontynuował - W tym celu zabiore ze sobą trzy druzyny Skrzydła Śmierci, oraz część trzeciej Kompani... Dowiedzieliśmy się że na planecie Xoes IV znajduje sie piracka Kabała Xenosów, a zadanie ich unicestwienia przypadnie Kapelanowi Śledczemu Barakielowi.

  

   W tamtej chwili bolesny ucisk w sercu powrócił, a Kapelan złapał się za ramię. Kątem oka dostrzegł nieufny zwrok Asmodai'a. Nie chcąc podpaść swojemu Mistrzowi Barakiel prubował stłamić ból.

- Barakiel dostanie do dyspozycji oddziały czwartej Kompani, oraz jeden oddział terminatorów - dopowiedział Mistrz Zakonu - Mam jeszcze jedną większą nowine, nasze szeeregi zostały powiększone o jednego członka i jest nim od niedawnego czasu Kronikarz Sejanus. - wtedy z cienia wyłonił się szczupły, mimo, że w zbroi młody Kronikarz. I podszedł do ramienia Naberiusa.


   Barakiel ujrzał, iż nowy Kronikarz spojżał się na niego, a ten nie wydał z siebie żadnych emocji. Omówiono jeszcze kilka drobniejszych spraw i narada się zakończyła.


   Kapelan wracał do komnaty Exodusa po tajemniczą księge, i nie zdając sobie z tego sprawy od tyłu cichym krokiem zaszedł go Sejanus. Brakiel został zaskoczony jego podchodami.

- Witaj bracie Brakielu - przywitał się Sejanus wyciągając ze swojej torby dziwna butelke. Jego uszy wyglądały bardzo szpiczasto, a włosy miał długie i czarne.

- Witaj - odpowiedział Kapelan - Jak to jest, że wcześniej o tobie nie słyszałem, hm? - dociekliwie się zapytał młodego Astartes.

- Sądze, że to zbieg okoliczności - odpowiedział Kronikarz z uśmiechem, a Brakiel go nie szczerze odwzajemnił. Sejanus otworzyła maleńką butelke i wypił jej zawartość, a kropla płynu spadłą na ziemie przyciągając przez ułamek sekundy uwage Śledczego.

- W takim razie witamy w Zakonie...


   Sejanus się uśmiechnął i poszedł inną droga przy najbliższym skręcie. Barakiel tylko na to czekał, zatrzymał się i wrócił tam, gdzie Kronikarz rozlał część zawartości butelki. Kapelan podszedł tam i schylił się do rozlanej kropli. Przyjżał się niej i przypomniała mu się zaschnięta plama na księdze. Ta kropla była identycznej barwy co plama. Śledczy zaniepokoił się i wyjął z pasa mała kartke papirusu, nałożył na niego rozlany płyn i złożył kartke. Wstał i ruszył w strone sali Exodusa, a dziwne szmery i szepty z powrotem go naszły. Przechodząc przez jeden z korytarzy przez grubą szybe ujrzał statek Mrocznych Aniołów i wiedział, że w nim znajduje się Sierżant Rafael ze swoimi dewastatorami szykując się do bitwy z Orkami, Brakiel przypomniał sobie swoje koszmarne sny.