FANDOM


Lasy Równikowe, Dalerian, Segmentum Pacifikus

Ubrany w niebieski mundur snajper wdrapał się na najbliższe drzewo. Znalazł sobie długą, wygodną gałąź z której widział całą najbliższą okolicę.

- Ale syf.- powiedział sam do siebie, patrząc na to, co kiedyś było pięknym, spokojnym lasem- To było takie piękne miejsce, zanim te gnoje się pojawiły.

Nagle snajper ujrzał, że coś w oddali się rusza. Szybko podniósł swój karabin i spojrzał na tamto miejsce przez celownik optyczny.

- Nic nie ma. Przewidziało mi się?- pomyślał po czym zobaczył jak spod ziemi wyskakuje Tyranid
Tyranid by lvl85deathknight-d3raw3w
.

Tyranid miał ok. 5 metrów i nie posiadał nóg. Poruszał się na swoim ogonie i kręcił głową na różne strony. Prawdopodobnie wyszukiwał zagrożeń. Snajper zacisnął zęby i dokładnie wycelował.

- Uśmiechnij się, sukinsynie- powiedział snajper, gdy głowa Tyranida pojawiła się na siatce jego celowniczka.

Żołnierz strzelił a tyranid padł martwy.

-HA! NIE JESTEŚCIE JUŻ TAKIE TWARDE, CO?- snajper krzyczał i śmiał się, gdy nagle spostrzegł, że za dziwnie zmutowanymi drzewami coś się rusza.- NASTĘPNE?! DAWAĆ DAWAĆ! MOGĘ WAS UBIJAĆ CAŁY DZIEŃ!!

Znowu podniósł swój karabin i zobaczyl następnego Tyranida, o tej samej budowie. Chciał strzelić ale obok pojawił się kolejny, tyle że miał nogi i był większy. Z pięć razy większy. Następnie zza drzew zaczeły się wyłaniać dziesiątki mniejszych stworów z pazurami i czymś co przypominało organiczne boltery. Na niebie natomiast pojawiły się "latające cholery" (a w każdym razie tak były nazywane przez mieszkańców), które leciały prosto na snajpera, który szybko właczył swój komunikator.

-Eeee... baza. Baza, słyszyszycie mnie?- mówił snajper, strzelając jednocześnie do latających Tyranidów

- Tolek?- pytał operator voxu- Gdzie ty się do cholery podziewasz? Dowódca mówi, że znikłeś na patrolu? Czekaj... czy ja słyszę strzały? Uciekłeś żeby postrzelac sobie do Tyrków?

- Tak, tak!- krzyczał Tolek strzelając to zbliżających się Tyranidów- Wpadłem tez w niezły bajzel! Latające cholery na mnie lecą!

- Namierzyłem cię. Wysyłam już po ciebie transportowiec!

- Nie, nie! Z nimi sobie poradzę, gorzej z tą małą armią, która wylęgła się z lasu.

- Ilu ich tam masz?

- A ja wiem?- powiedział trafiając kolejnego tyranida- Z pół roju? Choć równie dobrze to może być "mała" grupa zwiadowcza.

- To co mam niby zrobić?

Tolek chciał już odpowiedzieć, ale jeden latający tyranid, którego przegapił, wylądował tuż obok niego. Snajper wyjął swój nóż i rzucił się na stwora. Ten jednak nie dawał za wygraną i unikał jego ciosów i wbijając szpony w jego łapy.

- Tolek? TOLEK?!

Dźwięki wydobywające się z Voxu na chwilę odwróciły uwagę bestii, która spodziewała się kolejnej biomasy. Ten moment wystarczył, żeby Tolek zdążył wbić swój nóż w jego (lub jej) brzuch a potem skręcić kark.

- Dzięki stary, uratowałes mi życie- powiedział snajper- A teraz słuchaj. Zbombardujcie las, tak gdzies ok. 200 metrów od mojej pozycji. Zalecam użycie broni chemicznej lub bombardowania z orbity. Tak dla pewności.

- Jasne, już załatwiam. Dać ci pare minut na ucieczke?

- Nie trzeba. Popatrzę sobie jak te gnidy zdychają.

- Jak chcesz. Tylko nie patrz bezpośrednio w na wiązki energii, bo oślepniesz.

Tolek o tym wiedział, więc nie patrzył na bombardowanie, gdy te się już zaczeło. Po prostu położył się, zamknął oczy i słuchał. Dźwięki bombardowania orbitalnego, ryk wielkiego tyranida, setki dreptających stóp małych tyrków, sądzących że mają szanse uciec. Równierz zapach palących się żywcem Tyranidów, był nieczego sobie. Snajper leżał tam, słuchał i wąchał do czasu, aż przybył jego transport.