FANDOM


'Kaplica Adeptus Mini'storum, Imperial City, Dalerian

Imperial Cathedral
Świątynie poświęcone Imperatorowi zawsze przyciągały do siebie tłumy lecz teraz wyglądało to tak, jakby ludność całej planety przybyła do tego budynku. Nic dziwnego, w końcu im niebezpieczniejsze czasy, tym więcej wiernych. Wolff miał szczęście, ze był Lordem Komisarzem ponieważ jednym z wielu przywilejów które z tego tytułu przychodzą, jest możliwość modlitwy w najwyższym piętrze świątyni. Tuż przy grobie Świętego Mariusa, postrachu obcych. Wolff zwykle przebywał tam sam (mało kto mógł się skupic na modlitwie gdy w pobliżu był Lord Komisarz) więc zdziwiły go dźwięki kroków, które słyszał za sobą. Nie odwracał się i pozwolił gościowi do siebie podejść.

- Mam nadzieję że nie przeszkadzam w modlitwie, Lordzie Komisarzu- powiedziała kobieta stojąca za Wolffem

- Oczywiście że nie, Matko Przełożona. Możesz się dosiąść, jeśli chcesz.

Lucy skorzystała z propozycji i usiadła na ławcę obok Wolffa. Dobrze że Komisarz lubił przebywać w tym pomieszczeniu, bo parę pieter niżej rozmowa z nim byłaby niemożliwa, pomyślała Siostra Bitwy. Obydwoje pomodlili się i oddali cześc Imperatorowi, po czym Lucy rozpoczela rozmowę.

- Lordzie Komisarzu, mam do pana pare pytań.- powiedziała

- Chętnie na nie odpowiem.- odpowiedział Wolff

- Dlaczego jeszcze nie rozstrzelał pan Józeffa Mavisa i nie uspokoił pan Regimentu! Sam pan widział, że Generał nagradza swoich ludzi za niszczenie własności Imperium i niepokojenie jego obywateli! Podczas publicznej przemowy, kazał swoim ludziom ignorować Gubernatora, Ojca Daerta i postepować według własnego sumienia! Dawno powinien zostać...

-Dość!- Komisarz przerwał kobiecie- Proszę przestać. Dość się nasłuchałem oszczerstw pod adresem Dalerian i Generała Mavisa. Nie pani pierwszej nie podobają się jego metody, ale to nie ważne. Jest pewna osoba, ważniejsza od nas wszystkich, która upodobała sobie tego człowieka.

- A któż to taki?

- Imperator.

- Co?- Lucy nie umiała ukryć zdumienia- Czemu pan sądzi, że sam Bóg upodobał sobie tego człowieka?

- Wystarczy przeżyć z nim tylę bitew ile ja. Są ludzie którzy po prostu są wybitnymi dowódcami ale Generał Józeff Davis ma w sobie coś jeszcze. Pewności, że jest wybrańcem Imperatora nabrałem jednak dopiero po Cudzie na User V. To długa historia i nie mam zamiaru pani o niej opowiadać.

- Nic mnie to nie obchodzi!- powiedziała zdenerwowana Matka Przełożona- Nie interesuje mnie, co pan o nim myśli! Fakty są takie, że notorycznie łamie imperialne prawo a pańskim obowiązkiem jest ukaranie go!

Lord Komisarz wstał z ławki.

- Przykro mi, ale nie mam zamiaru karać tego człowieka. Moim obowiązkiem jest pilowanie, by Gwardziści i ich dowodcy byli odpowiedno zmotywowani i gotowi, by zginąć za Imperatora. 8 Regiment Daleriańskiej Grupy Strażniczej spełnia obydwa warunki, co jest głównie zasługą jego dowódcy. A teraz przepraszam, obowiązki wzywają. Niech Imperator panią strzeże, Matko Przełożona.

Komisarz wychodził, a Lucy nic nie odpowiadała. Patrzyła tylko na sufit Kaplicy i próbowała rozszyfrować, czy to wszystko nie jest przypadkiem kolejna próbą, na którą wystawia ją Imperator.

Laboratorium Mistrzów Genetyki, Dalerian

Generał rozglądał się po laboratorium Mistrzyni Aurelii. Wszędzie panował bałagan, walały sie kartki z jakimiś zdjęciami organów, flaki różnych Tyranidów i inne rzeczy, co do których pochodzenia Józeff Mavis nie był pewien.

- Ciesze się że pan przybyl, Generale- powiedziala Aurelia- Mam dla pana ważna informacje.

- Czyli wyciągneła pani coś z ciał Tyranidów, które ciągle tutaj podsyłamy?

- Tak. Proszę za mną.- powiedziała Aurelia, prowadząc generała przez swoją pracownie.

Mistrzyni Genetyki zaprowadziła Józeffa do dużego stołu operacyjnego. Leżały na nim trzy martwe Hormaganty, dwa z nich miały pancerz koloru fioletowego a jeden, czerwonego.

- Pierwszy i trzeci okaz to Tyranidy, które mają co najmniej dwa lata. Drugi jest tzw. "świeżakiem", czyli narodził się dopiero niedawno. Zauważyłam pomiędzy nimi wiele różnic. Inkwizytor mówił mi, że Tyranidzi po przybyciu na jakąś planetę ewoluują i przystosowują się do panujących na niej warunków. Jednakże...

- Proszę mówić.

- Najlepiej jeśli pokaże to panu na przykładzie dwóch pierwszych okazów.- Mistrzyni Genetyki pokazała na dwa Homaganty o fioletowym pancerzu- Według naszych danych, te dwa Tyranidy pochodzą, lub powinny pochodzić, z Floty-Roju Lewiatan. Jak już mówiłam, pierwszy ma conajmniej dwa lata a drugi na pewno narodził się po ataku na tę planetę.

- Wydają się niczym od sibie nie różnić- powiedział Generał

- Z wyglądu sa takie same. Jednak wewnątrz sa zupełnie inne. Nie wiem jak to panu powiedzieć...

- W prostych, żołnierskich słowach, mistrzyni.

- Tak jest. Otóż jeśli chodzi o pierwszy okaz to sądze, że ktoś przeprowadził na nim operację przed nami.

- Po czym pani wnosi?

- Miał parę nacięć na brzuchu. Były to nacięcia w kształcie litery "Y", stosowane głównie podczas operacji.

- Kto jest na tylę szalony, by operować te bestię?

- Tego nie wiem. Wiem za to, co te operacje miały na celu. Zwiększono mozliwość trawienne żołądka oraz dodano mu gruczoł, dający możliwość plucia silnie żrącym kwasem.  Jednak najciekawszą modyfikację odnalazłam w mózgu. Wydaje mi się że ten i wiele innych okazów nie ma połączenia z Umysłem Roju.

- Tak jak podejrzewaliśmy. W sztabie wiele razy wysuwaliśmy tę teorie, jednak teraz mamy dowód. Nie musimy się już obawiać, że wezwą na tę planetę jakąś większą Flotę-Rój.

- Na tym kończą się dobre wieści.- powiedziała Mistrzyni, po czym wskazała na młodszego Hormaganta- Ten nowonarodzony tyranid, jest zwykłym Hormagantem. Żadnych modyfikacji, operacji ani innych tego typu rzeczy.

- Czy to znaczy, że może wezwać inne bestie?

- Samotnie, nie. Jeśli jednak byłby w większej grupie Tyranidów, równierz mających połączenie z Umysłem Roju, wtedy mogły by, teoretycznie, wezwać "wsparcie". Jakiś większy lub mniejszy Rój.

- Tyranidzi nie mają czegoś takiego, jak mniejszy Rój, mistrzyni. Jeśli to juz wszystko, to muszę pomówić z innymi o tym, co tutaj usłyszałem.

- To nie wszystko, Generale.- Mistrzyni Aurelia pokazała na trzeci okaz- Ten równierz jest niezwykły. Jest bardzo podobny do pierwszego okazu jednakże...

- Tak?

- Wydaje mi się, że był trenowany.

Generał nic nie powiedział, tylko patrzył na Mistrzynie, oczekując wyjaśnień.

- Albo był trenowany, albo był zwierzątkiem domowym. Miał najróżniejsze blizny i rany, gdy już przybył na tę planetę. Część z nich była jednak przykryta makijażem.

- Makijażem!?- Józeff nie krył zdziwienia- Z czym my walczymy, do cholery?

- Podobnie jak pan, nie umiem tego wyjasnić. Jednak to nie koniec rewelacji. Z jakiegoś powodu, procesy trawienne trwały u niego bardzo długo. Dzięki temu, znaleźliśmy w jego żołądku oprócz mięsa ludzi i zwierząt coś, co zidentyfikowaliśmy jako mięso Xenos. Najpewniej Tau.

- Mistrzyni, to co pani mówi, nie ma najmniejszego sensu. Modyfikacje? Trenowane Tyranidy? Makijaż? Mięso Tau? Gdyby powiedział mi to ktoś inny, uznałbym to za kompletne bzdury!

- Dlatego poprosiłam pana. Wiem, jakie niasamowite i straszne rzeczy widział pan podczas setek kampani i bitew. Rzeczy które wymykały się jakiejkolwiek logice. Proszę, niech mi pan uwierzy! Ktoś trenował te potwory i nasłał je na nas! Błagam pana.- Mistrzyni błagał Generała.

- Skoro pani tak mówi.- powiedział spokojnie Generał, po czym uśmiechnął sie do Aurelii- Wierze pani. Wyjaśnie wszystko Gubernatorowi, Ojcowi Daertowi i każdemu, kto będzie kwestionował pani słowa. Musimy być gotowi na wszystko.