FANDOM


Fenris,Segmentum Solar,M31

Leman Russ bawił się wraz z swoimi Kosmicznymi Wilkami.Świętowali zakończenie niszczącego Imperium konfliktu choć wiedzieli,że jeszcze długa droga przed nimi.Prymarcha wskoczył na stół i chciał wygłosić wielkie przemówienie o odwadze i poświęceniu gdy nagle zobaczył coś.To była wizja,przerażająco realistyczna.

Leman Russ zobaczył swojego brata,Jaghataia Khana.Nie wyglądał tak jak zawsze,miał zdecydowanie więcej blizn a jego ciało było pokryte jakimś dziwnym metalem.Potem zobaczył,jak Jaghatai przemawia do swoich Kosmicznych Marines,jego słowa były pełne goryczy i smutku.Białe Szramy uruchamiają jakąś starą Bramę Osnowy,o co im może chodzić?Nagle,zza bramy wychodzą tysiące żołnierzy,każdy innej rasy:ludzie,eldarzy,mroczni eldarzy,ale wszyscy pokryci tym metalem.Ostatniej istoty wychodzącej zza bramy,Leman Russ nie mógł rozpoznać.Była wielka i wyglądała jak rodem wyjęta z Eldarskich Mitów.Wszyscy,w tym Jaghatai Khan i Białe Szramy,klękają przed istotą by nastepnie na jej rozkaz zaatakować planetę.A potem następną i następną.W końcu w odpowiedzi na te ataki wyruszają Kosmiczni Marines ale i oni są jacyś dziwni.Leman Russ nigdy nie widział tych barw ale jakiś jego zmysł mówił,że posiadają oni to samo genoziarno co Bałe Szramy.Posiadają genotyp Jaghataia Khana.Wkrótce równierz ci Kosmiczni Marines przyłączają się do Prymarchy Białych Szram.Nie,pomyślał Russnie do Khana,on jest tylko marionetką.Wszyscy ci wspaniali wojownicy poddają się tej Istocie,choć o tym nie wiedzą.Potem nastąpiła nastraszliwsza z wizji.Białe Szramy i inni Kosmiczni Marines którzy połączyli siły z Istotą,zostali równierz przemienieni przez ten dziwny metal i atakują planetę niedaleko Oka Grozy.Leman Russ może z łatwością rozpoznać,co to za planeta.Fenris!Planeta w ogniu,niszczona przez koleją wojnę,brat znowu staje przeciw bratu.Ostatnią rzeczą jaką Leman Russ zobaczył w swojej wizji,był obraz drednota,Bjorna Mocarnorękiego,przebitego mieczem przez Prymarchę Białych Szram.

-Nigdy więcej!-powiedział Prymarcha Kosmicznych Wilków-Nigdy więcej.

Pajęczy Trakt,M41

Grabieżca był kierowany przez Lelith Hesperax ale to Yukki wskazywał drogę do Stolicy.Tahril spojrzał na Alterna.Nie mógł ukryć sympatii,jaką poczuł do Haemonculusa po tym,jak ten zdołał złamać Yukkiego.

-Hej,człowieczku-powiedział Altern patrząc na Yukiteru-Mam do ciebie jeszcze parę pytań.

-Ttak?-spytał przerażony

-Masz jakiekolwiek pojęcie,co tu robili Eldarzy i Nekroni?

-Nekroni?T..te...te maszyny?To byli Nekroni!?

-Zgadza się.Nie wiedziałeś?

-Skądże!Jeśli to byli Nekroni...to czy oznacza to....czy to może być?Czy to TEN dzień?

-Mów tak,żebym cię zrozumiał,głupcze!-warknął Altern

-Przepraszam!Po prostu...Przybycie Nekronów i to wszystko.Tak jak przepowiedział Wielki Namaszczony!TEN Dzień to dzień w którym wszystko ruszy.Cały wielki plan Oświeconych a my-nie dokończył bo Rias strzeliła go w twarz

-Prośba była prosta-powiedziała Rias-Masz mówić tak,bym ja,moja Pani i ci tutaj cię zrozumieli.

-Dziękuje dziewczyno-powiedział Altern po czym zwrócił się do Yukiteru-Ona ma rację,potrzebujemy byś wszystko nam wytłumaczył i to ZE SZCZEGÓŁAMI!

-Tyle że ja nie znam szczegółów,jestem tylko żołnierzem.Wiem tyle,co powiedzieli Wielcy Oświeceni.

-Czyli?

-Że gdy nadejdzie dzień naszej chwały,gdy wszystkie elementy będą na swoim miejscu,nadejdzie nasz czas.Czas naszej władzy nad Galaktyką.

Nagle wszyscy w Grabieżcy zaczeli się śmiać.A najgłośniej śmiali się Tahril i Rias.

-Pierdoły i propagadna.-powiedział Tahril-Wymysły tych waszych Wielkich Oświeconych.A właściwie,kim oni są.

-Doradzcy Wielkiego Namaszczonego-powiedział Yukiteru-Pierwsi którzy spotkali tutaj Boga!

-A ten wasz bóg-powiedział Tahril-to ma jakieś imię?

-Cegorach,ale jego kapłanki nazywają go Roześmianym.

I nagle nikomu nie było do śmiechu.