FANDOM


Izolatka,Ogrody Tortur Haemonculi,Chogoris,Segmentum Ultima,084M31

Przesadził.Tahril musiał to po prostu przyznać,przesadził.Przecież wystarczyłoby zwołać paru chłopaków,ostrzelać jakąś małą miejscówkę Scourglów i paru dla przykładu,rozstrzelać.Oczywiście musiał zrobić dokładnie na odwrót.Zebrał setkę Wojowników Kabały którzy równierz byli zmęczeni arogancją Scourgli i poprowadził ich prosto na Optulusa,małego miasteczka w którym wielu z nich przesiadywało gdy nie walczyli lub nie grali mu na nerwach.Tahril zaplanował atak na tyle dobrze,że straty po stronie Wojowników Kabały były minimalne a z Scourglów przeżyła też garstka.Paru niestety udało się uciec i zawiadomić Archona.Tak zaczeła się burza.Okazało się że wśród zabitych Scourglów było pare szlacheckich głów,poza tym Archon akcje Tahrila uznał za najzwyczajniejszą zdradę. Gwoździem do trumny okazał się faktże wielu żołnierzy których zebrał Tahril miało bronić ważnych punktów na planecie,które teraz znajdują się pod kontrolą partyzantów.Tahrila i paru jego towarzyszy wysłano do Ogrodów Tortur i mieli zostać przetransportowani do Commorragh.

-Coś się chyba zmieniło,skoro siedze tu już dwa lata-powiedział sam do siebie Tahril

Tahril siedział i myślał do czasu aż ktoś nie otworzył jego celi.To był Hierarcha Archona który prowadził te kampanie.Miał na imię Kelithash.

-Sytuacja się zmieniła-powiedział hierarcha-wychodzisz.

-Sytuacja?-spytał Tahril-Jaka sytuacja?Co się zmieniło?

-Ludzie chyba w końcu postanowili działać.Kosmiczni Marines odbijają nam planety w tym układzie.Kierują się tutaj,na Chogoris.

Tahril zastanowił się nad sensem tych słów.Ci Kosmiczni Marines to pewnie Białe Szramy,w końcu Chogoris to ich świat.Kosmiczni Marines,Młot Imperatora, podobno niepokonani wojownicy.Czas to sprawdzić.

Pałac Kabały Czarnego Serca,Nexus,Segmentum Obscurum,M41

-Co masz na myśłi mówiąc:,,Nareszcie",Tahrilu?-spytał Asdrubael Vect

-Przez tysiąclecia,TYSIĄCLECIA szukałem tego-odpowiedział Tahril-Tego uczucia którego wtedy doświadczyłem.Wtedy na Chogoris,walcząc z Wielkim Uciekinierem.

-Tylko tego szukasz,walki?-spytał ponownie

-Nie rozumiesz Lordzie.Jaghatai Khan nie był zwykłym wojownikiem.Wszyscy twierdzą że jest synem Imperatoraale gdy ja z nim walczyłem,czułem takie uniesienie,jakbym walczył z samym Bogiem Wojny.To była bitwa doskonała,choć krótka bo szybko zostałem powalony ale pamiętam wszystko a przedewszystkim-to co czułem.Zgiełk bitwy stał się muzyką,ból przestał mieć znaczenie a bitwa zamieniła się w pefekcyjne dzieło sztuki.Nie potrafie opisać słowami wszystiego co czułem ale to już nigdy się nie powtórzyło.Przez dziesieć tysiącleci brałem udział w niemalże każdej wojnie prowadzonej przez Kabałe Czarnego Serca by znów to poczuć,ale nic.

-Nigdy?-zainteresował się Altern

-Żałosną imitacje tego stanu miałem podczas ataku Salamander na Commorragh pięć tysięcy lat temu i w walce w Układzie Kaurava ale poza tym-nic.

-Mam rozumieć że mam zgode całej waszej piątki?-spytał Asdrubael

Tahril miał już odpowiedzieć,gdy coś zauważył.Najwyższy Archon powiedział piątki.Czyżby miał do nich dołączyć ktoś jeszcze?To samo zauważyła Lelith Hesperax i szepneła na ucho swojej niewolnicy.

-Piątki,panie?-spytała Rias

-Czyli jednak nie zauważyliście?-spytał Vect-Tahrilu,spójrz na swój cień.

Tahril zrobił jak mu nakazano i zdziwił się.To wcale nie był jego cień.Wyglądał jak cień jakiejś kreatury.Czyżby Mandrejek?Niemożliwe.Tahril już dawno nauczył się je wykrywać,ciężko mu było uwierzyć że Mistrzyni Aren też go nie wykryła.Nagle cień istoty zamienił cień Tahrila a przed nim smaym pojawił sie Mandrejek.
MandrakeShadows

L

-Witajcie-powiedział stwór-na imię mam L.

-Jak ty?-spytał Tahril

-Ciężko mnie wykryć prawda?Macie szczęście bo inni którzy na czas mnie nie wykryli zwykle konczyli martwi.Wy jescze trochę pożyjecie.

-Dla każdego z was,oczywiście poza niewolnicą-powiedział Asdrubael-czeka nagroda.Wiele dusz i przywileje,pod warunkiem że zabijecie Jaghatai Khana a więcejjeśli przyprowadzicie go żywego.Spytam raz jeszcze:czy wszyscy sie zgadzają.

Tahril,Altern i L potwierdzili kiwnięciem głowy.Lelith Hesperax pochyliła się nad uchem swojej niewolnicy i szepneła jej pare słów.

-Moja pani równierz się zgadza,Lordzie Vect-powiedziała Rias.