FANDOM


Grobowiec Dynastii Nekbetkh,Magnolia,Segmentum Ultima,M41

Ważne jest by wyznaczać sobie w życiu cele,jakiekolwiek by one nie były.Zwykli,mało ambitni śmiertelnicy zwykle wybierają sobie dosyć proste cele np.założyć własny sklep lub dostać umiarkowanie ważną posade na swojej planecie.Ambitniejsi będą chcieli zostać bohaterami wojennymi lub gubernatorami czy prorokami,to zależy od rasy.Ogólnie zasada jest taka:im jest ktoś ambitniejszy,tym wspanialsze cele sobie wyznacza a im wspanialsze cele sobie wyznacza,tym trudniejsza i dłuższa droga do zrealizowania go.By zrealizować swój cel,często robisz nietypowe rzeczy w nietypowych miejscach np.gdy jesteś Większym Demonem Tzeentcha który wstapił w ciało jednego z potężniejszych archontów w historii i twoim celem jest zabicie pewnego potężnego Mrocznego Eldara i posłanie całej jego rasy do piachu, musisz nieraz robić ryzykowne rzeczy.Jedną z tych rzeczy może być wdarcie się do Świata Koronnego pewnej zahibernowanej jeszcze, nekrońskiej dynastii i przebudzenie jej. Tego typu działania powinny skończyć się śmiercią takiego osobnika (zwłaszcza jeśli wygląda jak Eldar) jednak może się też skończyć na paru złamaniach i byciu przesłuchiwanym przez Nekrońskiego Arcylorda.Taka sytuacja ma miejsce właśnie teraz.

Nekroński Arcylord wraz ze swą Gwardią stał przed leżącym i pobitym Mrocznym Eldarem. Początkowo chciał go zabić ale poczuł zaciekawienie, gdy jego Kryptekowie powiedzieli mu ,że zostali przebudzeni przez tego Eldara i że obudził ich, z premedydacją. Arcylord kazał więc go podnieść.Gdy jego wojownicy to zrobili,zbliżył się do Mrocznego Eldara i zaczął mówić.

-Na imię mi Tohorak.-zaczął Nekron-Jestem Arcylordem Dynastii Nekbetkh i Zwierzchnik Pavolis. Mimo mroku który cię otacza,łatwo mogę rozpoznać w tobie Eldara. Co wróg mojej rasy robi w miejscu,gdzie czeka go tylko śmierć?

-Po pierwsze-odpowiedział z lekkim trudem Mroczny Eldar-jesteś w błędzie. Pewnie w twoich oczach jestem Eldarem ale to nie prawda.Jestem kimś innym, lepszym.

-Kłamliwy pies,mój panie-powiedział do Arcylorda jeden z stojących przy nim Lordów-Pewnie chce nas zmylić.Nie zdziwie się ,jeżeli w którymś z tych tuneli czai się ich więcej, czekających by nas zniszczyć.

-Uspokój się,Karadorze.-odpowiedział Tohorak-Gdyby naprawdę tak było to Eldarzy zniszczyliby nas w czasie gdy spaliśmy. Nie mam wątpliwości, że ten tutaj przyszedł tu sam i zbudził nas w jakimś celu.Pytanie brzmi-w jakim?

Arcylord rozkazał Gwardzistom,póścić Mrocznego Eldara.

-Dziękuję.-powiedział Mroczny Eldar-Jak wspomniałem-nie jestem Eldarem a Mrocznym Eldarem.Wiele rzeczy wydarzyło się,gdy spaliście.

-Nie interesują mnie te błahostki.Odpowiedz mi na jedno proste pytanie:W jakim celu tu przybyłeś?

-By was ostrzec.Nadchodzi ten,którego zwiecie Cieniem Waszych Juter.Moi szaleni pobratyńcy chcą go z powrotem sprowadzić do świata materialnego.

-Z powrotem?Czy to znaczy...

-Tak,istota o której mówimy przebywa od kilku tysiącleci w Pajęczym Trakcie.

-Czemu niby twoi pobratyńcy chcą go tu sprowadzić.

-Nie zapominaj,arcylordzie,że mineło 60 milionów lat od wojny.Eldarzy nie pamiętają jej tak dokładnie jak wy.Większość z nich sądzi,że ten o którym mówimy był a raczej wciąż jest,ich bogiem. Trzeba ich powstrzymać!

Zapadła cisza.Arcylord potrzebował chwili,by się zastanowić.Tak jak jego słudzy ,był wyraźnie zaniepokojony, i dobrze.O to chodziło.Wszystko idzie zgodnie z planem. Wkrótce,nie tylko wypełni przysięge którą dał Panu Zmian ale ku jego chwale zginie równierz wielu Nekronów i Eldarów. Ci ostatni wiedzieli co się szykuje,był tego pewien.

-Zatem porozmawiajmy,drogi...-Tohorek zastanowił się przez chwilę i dokończył-a właściwie,to jak brzmi twoje imię?

-El'uriaq.

Wnętrze Grabieżcy,Pajęczy Trakt,M41

To już trzy godziny od czasu gdy wyruszyli.Trzy godziny od chwili gdy Lelith Hesperax siadła za kierownicą Grabieżcy a Tahril i pozostali pasażerowie siedli na tylne siedzenia(poza Talosem wariant Flayer należącym do Alterna-ten leci za pojazdem).Trzy godziny absolutnej ciszy,bo nikt się nie odezwał.Tahrila to denerwowało bo wiedział,że jeśli teraz dobrze się nie poznają,to ciężko będzie im wspólnie walczyć z Wielkim Uciekinierem.A raczej im ciężko będzie walczyć z jego ludźmi,bo przyjemności z zabicia Jaghataia Khana,Tahril nie chciał oddać nikomu.Mimo to ważne jest by drużyna się poznała bo gdy dojdzie do walki,potrzebna będzie umiejętność skoordynowania swoich ataków tak,by nie wchodzić sobie nawzajem w drogę.Tahril postanowił z którymś z tu obecnych porozmawiać.Altern był zajęty jakimiś zabawkami,które trzymał w swojej walizce i nikomu nie pokazywał,L równie dobrze mógł być w pojezdzie lub wszędzie indziej bo Mandrajek znów stał się niewidzialny a Lelith Hesperax prowadziła pojazd,z resztą Tahril doskonale znał jej styl walki.Jedyną osobą z którą mógł jeszcze wymienić kilka zdań,była siedząca naprzeciw jego ludzka niewolnica,Rias.Rias miała przy sobie przenośną wersje Mrocznej Lancy,można więc uznać że będzie przydatna w walkach na dystans.Dalszą analize Tahril sobie odpuścił,bo za kazdym razem gdy badał ją wzrokiem,ten zatrzymywał się na jej piersiach. Doszedł do wniosku,że łatwiej będzie zapytać.
Dark Eldar Ravager

-Ty,niewolnico-zaczął Tahril-chce żeby coś było jasne.Jeżeli chcesz tu przebywać,muszę wiedzieć że umiesz sama o siebie zadbać i że nie będziesz zbędnym balastem.Chcę zatem znać twoje umiejętności.

Rias nieoczekiwanie spojrzała na swoją panią.

-Mogę,pani?-spytała.Gdy Lelith kiwneła potwierdzająco głową,wzrok Rias ponownie spoczął na Tahrilu-Panie Tahrilu czy wiesz co wiąże się z byciem niewolnicą Mistrzyni Aren?

-Wiem co wiąże się z byciem moją niewolnicą-odpowiedział Tahril-Podejżewam jednak,że to dwie zupełnie różne rzeczy.

-W rzeczy samej.Moja pani trenuje wszystkie swoje niewolnice.Celem jej treningu jest zrobić z nas świetnie wyszkolone,doświadczone i bezwzględnie posłuszne wojowniczki.Jeśli jakaś z nas temu nie podoła,jest zabijana lub sprzedawana innej pani lub innemu panu.Sądze że możesz sobie wyobrazić,panie,jak ciężki jest trening pod okiem takiej wspaniałej wojowniczki jak moja pani.

-Jestem to sobie w stanie wyobrazić.I mów mi Tahril.

-Dobrze Tahrilu-dziewczyna poczuła się trochę niepewnie mówiąc do niego po imieniu-Tylko moje szkolenie jest troszkę inne,niż innych niewolnic.Tak jak większość niewolnic trenuję walkę wręcz,tak mnie moja pani uczyła walki na dystans przy użyciu różnych karabinów i wariantów Mrocznych Lanc.Możesz być pewien że mimo swojego wieku jestem doświadczoną wojowniczką,oczywiście nie tak doświadczoną jak ty.

-A co jesli w trakcie walki zostaniesz ciężko ranna i nie będziesz mogła chodzić?Narkotyki nic tu nie pomogą,one nie działają na ludzi.Nie licz że będe tracił czas i ryzykował życię swoje i innych by cię ocalić.

-Oto się nie martw,Tahrilu.Nigdy nie dam sobie być ciężarem dla mojej pani.

-Więc co zrobisz w takiej sytuacji?

-Nie dojdzie do niej.

-A gdyby?

-Wtedy...sama się zabije.