FANDOM


Pajęczy Trakt,M41

Mrocznym Eldarom udało się w końcu uciec z ruin miasta i byli dość daleko,by wyjść z Grabieżcy. Gdy zauważyli, że nie ma z nimi L'a,postanowili wysłać Talosa na zwiady, by go poszukał.

-Czy ktoś mi powię,dlaczego czekamy na tego idiotę?-spytał Altern

-Bo szkoda tracić kogoś takiego-powiedział Tahril-Nie zapominaj,że to najlepszy skrytobójca w całym Commorragh.

-A jeśli złapali go ludzie,eldarzy albo nekroni?Co wtedy?

-Jestem pewien,że ktoś z jego zdolnościami nie da się tak łatwo złapać.Cały czas zastanawia mnie jedna rzecz: co tu robią Nekroni?Albo,co ważniejsze,jak się tutaj dostali?O Eldarów nie będę się pytał,w końcu Pajęczy Trakt to ich jedyny środek transportu.

-Masz rację,Tahrilu.Nie pojęte jest dla mnie,jak oni mogli się tu dostać.Z tego co wiem,nasi przodkowie zablokowali tę część Pajęczego Traktu,przez którą przechodzą Wrota Delmeńskie.Nie mogli się chyba przedostać inaczej,prawda?

-Tej zagadki i tak teraz nie rozwiążemy.Ważniejszy jest ich cel.Ten nekron, Karador ,wyraźnie został tu wysłany w jakimś celu.

-Zapewne Nekroni odkryli nowy sposób na wdarcię się do Pajęczego Traktu i wysłali paru wojowników by zobaczyć,czy metoda jest skuteczna.

-W takim wypadku wysłaliby tylko wojowników.Po co wysłać z nimi gwardzistę,do tego najprawdopodobniej weterana?Może...może mają takie samo zadanie jak my?

-To już kompletne bzdury! Chcesz mi powiedzieć że Nekroni poraz pierwszy od paru milionów lat wparowali do Pajęczego Traktu tylko po to,by zabić jakiegoś zbiega,człowieka o którym nie mają prawa wiedzieć.Cholera, zastanawiam się czy oni w ogóle wiedzą,co to takiego człowiek!Według mnie to wyglądało tak:Nekroni wynaleźli nowy sposób by się tu wedrzeć i wysłali tu oddział zwiadowczy,ten oddział wykryli eldarzy i wysłali własnych wojowników a my przypadkowo trafiliśmy na nich obu.Proste?Proste.

-Zbyt proste-powiedział jakiś piękny,kobiecy głos.

Wszyscy szybko odwrócili się w stronę źródła tego głosu.Należał on do Lelith Hesperax.Tahril i Altern patrzyli na nią zachwyceni.Żaden z nich nigdy nie słyszał czegoś co mogłoby się równać z z dźwiękiem głosu Mistrzyni Aren.Rias z kolei,miała zupełnie inne odczucia.

-Pani!-powiedziała Rias-Proszę,przemawiaj przeze mnie!Oni nie są godni,by...

-To teraz nie ważne,Rias-powiedziała Lelith a jej głos znów wprawił Tahrila i Alterna w zachwyt-Gdy walczyłam z Arelkinią,ona powiedziała że to co się tutaj dzieję,to nie nasza sprawa.

-Bez sensu-powiedział Tahril-Przecież wielokrotnie współpracowaliśmy,gdy chodziło o walkę przeciw Nekronom.Tu chodzi o coś więcej,o coś co nam umyka.

Rozmowe przerwał Talos,który znalazł L'a i przyprowadził go do reszty,ale nie tylko jego.L ciągnał za sobą człowieka w tym dziwnym kostiumie który widzieli wcześniej.

-Odłączył się od reszty swojego oddziału-powiedział L-Co za dureń.

-To samo można powiedzieć o tobie.A teraz dawaj go!-powiedział Altern.

L posłusznie oddał człowieka w ręce Haemonculusa.

-Kim jesteś?-spytał przerażony człowiek na widok Alterna

-Twoim koszmarem.

-Nic ci nie jest,Arelkini?-spytał eldarski Prorok

-Przeżyję,Asur-odpowiedziała Arelkni-to teraz najważniejsze.

Asur spojrzał na ranną eldarkę.Ostrze Lelith Hesperax wbiło się bardzo głęboko.Całe szczęście,udało się zatrzymać krwawienie,choć Arelkini pilnie potrzebuje pomocy medycznej.

-Z taką raną,nie będzie mogła się poruszać-powiedział stojący obok Egzarcha-Ktoś będzie musiał ją nieść.

-Nie muszę chodzić,by was tam doprowadzić.

Asur spojrzał na swój oddział.Gdy wyruszali ze swojego Światostatku,było ich 10.On,Arelkini,Czarownik i 7 Egzarchów.Teraz został tylko on,jeden Egzarcha i ranna Arelkini.Przeklęci Eldarzy,pomyślał.Skąd oni się tutaj wzieli,co robią tutaj Mroczni Eldarzy?Czyżby jakaś Arelkini ostrzegła też ich?Nie,to mało prawdopodobne. One na pewno nie zniżyłyby się do współpracy z Nekronami,poza tym nie było wśród Mrocznych Eldarów żadnej sługi Roześmianego Boga.Na myśl o tym,Asur lekko się uśmiechnął.

-Co cię tak śmieszy,Proroku?-spytał Egzarcha

-Po prostu myślałem o tym wszystkim-powiedział Asur-Jeszcze nie tak dawno siedzieliśmy na przedstawieniu Arelkinów,nieświadomi tego spisku,tej zdrady.Nie mówiąc o skali tej zdrady.

-Skala tego jest zaiste ogromna.-odpowiedział Egzarcha-Ten spisek zagraża nie tylko wszystkim Eldarom ale i Nekronom i Mon-Keigh.

-To prawda-powiedziała Arelkini-A co jeśli oni o tym wiedzą?Jeśli widząc mnie uznali,że wszyscy jesteśmy w to zamieszani?

-To prymitywy-odpowiedział Egzarcha-Nawet jeśli wiedzą o spisku,to nie powinni najpierw strzelać a potem pytać.To była dobra bitwa,zabiliśmy wielu Nekronów.

-I żadnego Mrocznego Eldara-dokończył Asur.