FANDOM


Stolica, Państwo Oświeconych, Pajęczy Trakt, M41

Karador jeszcze nigdy w swoim życiu nie zaznał takiego upokorzenia. Arcylord mu zaufał i wysłał wraz z oddziałem Wojowników do Pajęczego Traktu by ocalił całą swoją rasę. Mógł poprosić o większe siły, ale wrodzona arogancja nie pozwoliła mu na to. Sądził że takie siły wystarczą, że równie dobrze mógłby zadanie wykonać sam. Mylił się i został pojmany a jego Wojownicy- zniszczeni. Teraz Karador mógł co najwyżej poogladać sobie Stolicę przez energetyczne kraty.
The Laughing God
A raczej mógłby, gdyby nie stojący wokół niego tłum ludzi (tak się chyba nazywali) zasłaniający mu cały widok.

- Na co się oni gapią?- Karador spytał stojącego obok jego klatki straznika.

- A co myślisz, że coś takiego to dla nich codzienność?- spytal strażnik- Jak długo istnieje Państwo Oświeconych, żaden przebrzydły obcy nie wszedł do stolicy żywy. Choć ty chyba nie zaliczasz się do żywych.- Strażnik spojrzal na Nekrona po czym powiedział znowu- Właściwie to mam do ciebie pytanie. Czy ty...

Strażnik nie dokonczył, ponieważ przyszli jego towarzysze i przepędzali tłum. Jeden z przepędzających podszedł do strażnika.

- Kublaj- powiedział stojący przy celi Strażnik- co tu się dzieje?

- Nie słyszaleś?- odpowiedział Kublaj- Ktoś specjalny chce zobaczyć maszyne na własne oczy.

- Kto? Oświeceni? Wielki Oświecony?

- Bóg.

Strażnik natychmiast przestał zadawać pytania a Karador przygotowywał się. Podejrzewał kogo ludzie mieli na myśli. Gdy ludzie rozeszli się (lub zostali siła wyrzuceni) z jednego z tuneli zaczeło coś wychodzić. Było ich dwóch: Istota, której poszukiwał Karador i towarzyszacy mu masywnych rozmiarów człowiek. Nekron przyjrzał się człowiekowi: wielki, w białym pancerzu a część jego twarzy byla pokryta... żywym metalem! Karador nie miał czasu na rozmyślania, bowiem do jego klatki dotarli już goście.

- Strażniku- powiedział towarzyszący Cegorachowi człowiek- możesz odejść.

- Tak, Wielki Namaszczony- odpowiedział Strażnik po czym odszedł.

Karador wpatrywał się w Cegoracha. Gdyby można było zabijać żywych samym wzrokiem, Śmiejący Się byłby już martwy.

- Nie masz pojęcia, jak długo czekałem na ten dzień!- powiedział Cegorach- Teraz wszystko pójdzie gładko.

Nekron nijak nie reagował na słowa Cegoracha, tylko nadal się w niego wpatrywał.

- Powiedz mi, Nekrontyrcu, czy wiesz kim jestem?

- Z tego co wiem- powiedział Karador- to tutaj nazywają cię Bogiem lub Cegorachem. Ja cię znam jako Cienia Naszych Juter, Ostatniego i Ocalonego.

- Przybyłeś tutaj, by mnie zabić. A jedyne co zrobisz, to pomożesz mi zrealizować moje plany.

Granica pomiędzy Commorragh a Pajęczym Traktem, M41

Drazhar i Inkubi, których Asdrubael dał mu do pomocy szli dalej w Pajęczy Trakt, pozostawiając Commorragh daleko za sobą. Gdy usłyszał od Vecta o tym, co teraz dzieje się w Pajęczym Trakcie i celu jego misji uznał, że nie powinien opuszczać Pałacu. Jeśli wszystko to prawda, to teraz Najwyższy Władca Mrocznego Miasta potrzebował go bardziej, niż kiedykolwiek. Najlepiej by powołał wszystkie siły Commorragh w stan gotowości i na parę stuleci odciął Mroczne Miasto od Pajęczego Traktu. Asdrubael Vect nie zamierzał jednak wszystkiego tak "komplikować" i wyjaśnił mu, że jeśli jego misja się powiedzie, wszelkie inne operacje będą... zbędne. Drazhar musiał tylko wraz z innymi najlepszymi Inkubami Vecta dotrzeć na miejsce, którego lokalizacje podał im torturowany Kosmiczny Marine. Wystarczyło tylko znaleźć odpowiedni portal i zrobic wszystko tak, jak zaplanował Asdrubael. Może obejdzie się bez jakiejkolwiek walki? Drazhar miał nadzieje, że nie.

1 godzinę później

El'uriaq stał w dokładnie tym samym miejscu, co godzinę wcześniej Drazhar i jego Inkubi. Powybijał 9 Mrocznych Eldarów, stojących na straży granicy. 

- Dziewięciu- powiedział El'uriaq- to musi być znak.

Większy Demon podszedł do kazdego z ciał i wypowiedział parę zdań. Po chwili, ciała uniosły się w górę, po to, by z impetem spaśc w dół. Spośród deszczu krwi, wyłoniły się demony. 3 Krzykacze, 3 Horrory i 3 Dyski pojawiły się w miejscu, gdzie jeszcze przed chwilą leżalły ciała Mrocznych Eldarów.

- A teraz rozkazuje wam- powiedział El'uriaq- miacię ich zlapać i zabić. Jeśli mam zniszczyć Commorragh zgodnie z moją obietnicą, Drazhar i jego ludzie muszą zginąć.

Demony posłuchały i udały się w tym samym kierunku, co hierarcha-inkub Asrubaela Vecta. El'uriaq patrzył, jak znikały one za horyzontem.

- Patrz na mnie, Wielki Mistrzu. Zamierzam ci ofiarować ich wszystkich.