FANDOM


Vental, Świat Koronny Dynastii Vast, Galaktyka, Czasy Drugiej Wojny w Niebiosach

Tohorek

Tohorek

Arcylord Dynastii Nekbekth był wściekły. Jego rokowania z Dynastią Vast zostały przerwane przez cholernego Krypteka który najwyraźniej nie wie, na czym polega jego rola. Co prawda tym Kryptekiem był Orikan Wróżbita, przywódca Heroldów Wieczności ale i tak nie ma prawa do...

- Nie mam prawa do czego, Arcylordzie?- spytał Nekron stojący za Tohorakiem

Arcylord odwrócil się i zobaczył, że w jego pokoju siedzi już Orikan. Nie słyszał, żeby ktoś wchodził poza tym, skąd Wróżbita wiedział, co on myślał. Czyżby umiał czytać w myślach?

- Nie, nie umiem.Wybacz moje trzynasto-sekundowe spóźnienie. Mógłbyś usiąść?- powiedział Orikan wskazując Tohorakowi krzesło

Arcylord chciał nagadać do szłuchu Kryptekowi za jego zuchwalstwo, ale ugryzł się w swój metalowy język i usiadł.

- Jakaż to wazna sprawa sprowadza tutaj największego Krypteka w Galaktycę by przerwał moje negocjacje z dynastią Vast?- spytał Arcylord

- Co możesz mi powiedzieć o Lordzie Karadorze?

- Karador jest moim najbardziej zaufanym dowódcą i chlubą Dynasti.

- Po biotransferze wszyskie twoje wojska mają uwarunkowaną bezwarunkową lojalność wobec ciebie. Dlaczego więc wciąż powtarzasz, że to do Karadora masz największe zaufanie?

Tohorak myślał że zaraz wybuchnie. Powinien już dawo wezwać straże i kazać karać Krypteka za zuchwalstwo. Postanowił zamiast tego zignorowac pytanie Orikana i mówić dalej.

- Krador wraz z częścia moich wojsk niszczy obecnie siły Przedwiecznych. Prawdopodobnie to jeden z ich ostatnich bastionów.

- Zastanawiałeś się kiedyś, co stanie się gdy już wygramy wojnę? Oczywiście że tak, po to tutaj przybyłeś. Spotkałes się z Vastami ale po co? By miec zabezpieczenie finansowe na kampanię wojenną. Przeciw komu miałbyś walczyć, skoro Milczący Król ma protokuł dowodzenia? Chyba że nie chodzi o kampanię wojenną, raczej o wkupienie się w łaski Triumfiratu, prawda? Dlatego kazałeś swoim wojskom towarzyszyć dwóm C'tanom. Sądzisz że dzięki temu przypodobasz się władzy? Głupiś jest, jeśli sądzisz, że spoufalanie się z C'tanami ci pomoże.

Tohorak nie wytrzymał. Zniszczył swoją metalową pięścią stól a hałas przywołał jego Gwardzistów.

- Brać go!- zakrzyknął Arcylord- Zabijcie jeśli trzeba!

Trzech Gwardzistów dobyło energetyczne topory i rzucili się na Orikana. Wróżbita jednak uniknął ich ciosów po czym dobył swój Kostur. Kryptek uderzył swym Kosturem w Gwardzistów którzy padli martwi mimo tego, że chronili się swoimi tarczami. Orikan potrzedł do Arcylorda i uderzył go pięścią w metalową twarz. Tohorak po tym jak padł na ziemię zaobaczył, że Orikan trzyma swój Kostur przed jego twarzą.

- Głupiec- powiedział Orikan- Popełniarz ten sam błąd za każdym razem. Nie chcę twojej śmierci, tylko pomocy.

- W czym?- spytal Arcylord

- Zapewne tego nie wiesz, ale w ciągu następnych 24 godzin, Galaktyka zmieni się nie do poznania.

Rzeka Khaides, Commorragh M41

El'riaq i czterech inkubów niosło ciało Nyosa aż ttaj by móc je wyrzucić do rzeki.

- Jak udało ci się go zabić?- spytał El'uriaq, patrząc na jednego z Inkubów

- Miał na sobię wzmocnioną zbroję płytową więc użyłem specjalnego pocisku penetrującego.- powiedział Inkub.

- Ocaliłes nie tylko mnie, ale i całe Commorragh...

- Lacu. Mam na imię Lacu.

- Powiedz mi, jesteś pewien że nie żyje?

- Jest możliwość że ukrył ładunki pod swoją zbroją, by po śmierci nikt mu jej nie ukradł. Dlatego zaproponowałem wrzucenie go do rzeki.

- Niech tonie, zdradliwe ścierwo- powiedział El'uriaq po czym kpnął ciało Nyosa.

Wszyscy usłyszeli, gdy zakute w ciężka zbroje ciało wpadlo do wody. El'uriaq przyglądał się, jak ono dryfuje i wpada do jednego z kanałów Commorragh.

- Jeśli nawet żył, to teraz już nie- powiedział El'uriaq- Chodźmy wszyscy. Mamy ciekawsze rzeczy do roboty.

Kanały Commorragh, Commorragh, M41

Dwóch mężczyzn płyneło łodzią po wielkich kanałach Mrocznego Miasta. Wyraźnie czegoś szukali.

- Znalzłeś go, Daimon- spytał jeden z mężczyzn

- Słuchaj, Tarkn, albo przestaniesz mnie o to pytać, albo cię tam wrzucę!- zakrzyknął drugi

- Nigdy w życiu! Bez specjalnej ochrony, nie przetrwałbym w tym gównie nawet minuty. A nawet z tym, mogłoby mnie coś zeżreć!

- Naprawdę wierzysz w tę bajki o Karnifeksach i Khymerach, wrzucanych przez małe dzieci do kanałów? Przeciez to nielogiczne!

-W sumie. Nawet jesli byłaby to prawda, to żadna Bestia by nie przetrwała w tym szambie.

Nagle dyskusję przerwała bestia, która rzuciła się na Daimona, zeskakując na niego z sufitu.

- AAAaaagh!- krzyczął Daimon- Zdejmij to cholerstwo!

Tarkn natychmiast wziął swój nóż i wbił w głowę potwora uwazając, by nie zranić Daimona.

- Co to było do cholery?- spytał ranny Mroczny Eldar

- Gargulec. Ale cholernie zmutowany. Lepiej się stąd zmywajmy.

Mężczyźni już chcieli wprowadzić ten pomysł w życie, gdy nagle zobaczyli, jak przy małej wysepce ktoś do nich macha. To był wielki Mroczny Eldar, w białej, ciężkiej zbroji płytowej. Daimon i Tarkn podpłyneli do niego.

-Nyos Yllithan?- spytał Daimon

- Zgadza się- odpowiedział Mroczny Eldar

- Dzwoń do szefa. Chyba mamy naszą paczkę.