FANDOM


W czasie gdy trwało przesłuchanie Galana, sierżant Hergart Mekins oddawał raport dotyczący ataku na lazaret. Mężczyzna miał

Mapa2

Legenda: 1,2,3,4,5,6 - posterunki IG; 1KA - Pierwszy Korpus Artyleryjski; 2KA - Drugi Korpus Artyleryjski; HQ - baza IG; N - nadajnik między planetarny; 1,2 PDF - posterunki Planetarnych Sił Obrony; MK Flern - Miasto Kopiec Flern

około 40 lat, miedziane półkrótkie włosy podkreślające brązowe tęczówki, wyraźnie zarysowana szczęka i blizny na lewym policzku. Dowództwem siedemset dwudziestego Cadiańskiego na planecie Dertar VII był bunkier wybudowany zaraz obok nadajnika.

Hergart wszedł przez pancerne drzwi do betonowego pomieszczenia. Na samym środku stał okrągły stół z trzema krzesłami, zaś na ścianach wisiały rozmaite mapy.

- Witam sierżanta – z nienacka wycedził Generał Terion stojący zaraz w kącie pomieszczenia przy złotym samowarze – może kawy?

- Nie dziękuje sir. – Odpowiedział salutując sierżant.

- Na pewno? … Cóż tak więc co pana do mnie sprowadza?

- Dostałem rozkaz sporządzenia raportu o niedawnych wydarzeniach z piątego posterunku.

- Już pamiętam ten lazaret. Cholera, ci przeklęci obcy nie potrafią walczyć z honorem, pewnie brakuje im odwagi stanąć twarzą w twarz z prawdziwymi wojownikami. Wracając jak prezentują się straty. – powiedziawszy to generał pociągnął głęboki łyk ze srebrnego kubka.

- Osiemdziesięciu dziewięciu zabitych. Zero rannych. Co gorsza wymordowali cały personel medyczny – wypowiadając te słowa w Mekinsie zagotowała się krew, nie rozumiał jak można było zabić nieuzbrojonych lekarzy i pacjentów.

- Nie fortunnie w takim wypadku wymagane będzie sprowadzenie personelu medycznego z prawego skrzydła co spowoduje osłabienie posterunków trzy i cztery. -  Odłożywszy szklankę Terior zerknął na mapę obrazującą rozłożenie sił.

- Czy … mogę już odejść?

- Taaa, nie znaczy nie. Chciał bym jeszcze coś panu zaproponować.

- Czy można dokładniej?

- Oczywiście, patrząc na fakt iż linia frontu się nie przesunęła wyprowadzimy atak na podejście tego zbocza  - dowódca wskazał palcem wzniesienie rozciągające się na północ od umocnień regimentu – stacjonują tam jednostki Eldarów niestety nie znamy liczebności wroga, ale do rzeczy. Wsławił się pan w ostatniej bitwie odbijając naszą chorągiew z rąk przebrzydłych Orków. W nagrodę mianuje sierżanta na głównodowodzącego lewym skrzydłem podczas najbliższego natarcia.

Mekinsowi zaparło dech w piersiach. Dano mu idealną okazje aby się zemścić za zabicie dobrego przyjaciela Galana „Igły” Fensela. Ta myśl spowodowała że Hergart zacisnął mocniej głowice szabli energetycznej na, której opierał dłoń.

- Tylko głupiec mógł by odrzucić taką ofertę. – wypowiedziawszy to zdanie zasalutował.

- Cieszę się, zaraz rozkaże wysłać komunikat do Drugiej Kompani iż podczas szturmu będzie pan nimi dowodził. Teraz odmaszerować.

Sierżant zasalutował i wyszedł z bunkra. Pięć minut po nim do Sali wszedł Lord Komisarz Yorght z miną wykrzywioną w grymasie dezaprobaty. Bez ceremonii zwrócił się do generała.

- Pańscy ludzie to idioci jeden z nich próbował strzelać do much, a na doda… - przerwa mu nagłym machnięciem ręki Terior.

- Komisarzu proszę mi nie mówić że ktoś został rozstrzelany.

Na twarz Lorda Komisarza zawitał szeroki uśmiech.

- Skądże, chciałem tylko jako oficer stwierdzić że żołnierze są słabo zdyscyplinowani, a co za tym idzie w bitwie ich skuteczność spada.

- Rozumiem, wezwałem cię po to abyś nadzorował pewną osobę w najbliższym starciu o Wzniesienie Mondinee. Ściślej mówiąc sierżanta Hargarta Mekinsa mającego objąć dowództwo nad Drugą Kompanią. - zmieszana miana Yorghta odpowiadała sama za siebie – Mam wątpliwości co do jego lojalności od ostatnich wydarzeń na piątym posterunku zmienił się.

- Zmienił się?

- Jak najbardziej zmienił, cały czas szuka zaczepki, wykonuje rozkazy bez żądnego ale.

Yorght wzruszył ramionami i sięgnął po krzesło siadając na nim.

- Ja w tym nie widzę problemu, żołnierz ma robić to co mu każą. – Bez ceregieli odpowiedział oficer.

- Mimo wszystko należy mieć go na oku czy to zrozumiałe?

- Jak najbardziej.

Po tych słowach generał podał uprzejmie szklankę z kawą swemu zaufanemu współpracownikowi. Siadając obok i rozkładając mapę taktyczną z strzałkami obrazującymi natarcie.

- Słuchaj uważnie Yor bo nie będę powtarzał będziesz atakował razem z Drugą Kompanią i nie oszukujmy się ich rola jest kluczowa jeżeli uda się im przedrzeć prze obronę obcych zwyciężymy jeżeli nie to cóż … wykorzystamy inny manewr.

- Zamieniam się w słuch.

- Jak mówiłem w wypadku gdyby szyk się załamał ostrzelamy pozycje 56ED71. – Komisarz był całkowicie zbity z tropu.

- Przecież to jest właśnie kierunek natarcia …

- Tak, jak najbardziej. Ten manewr to nasz plan B.

Komisarz znowu się wyszczerzył.

- Cóż jak widzę jesteśmy ubezpieczeni. Czy to wszystko co muszę wiedzieć na temat jutrzejszego ataku?

- Tak to tyle. Możesz odmaszerować. – Yorght wstał, zasalutował i wyszedł z bunkra, zakładając swą oficerską czapkę – Na razie to tyle hehe.