FANDOM


Galan ocknął się leżał na łóżku w swojej małej celi. Wewnątrz czuł jak by coś miało rozerwać płuca, doskonale wiedział że naraża się na utratę życia poprzez obrzęk płuc oraz krwotok wewnętrzny. Mimo to szybko podniósł się z łóżka i usiadł przy dziwnym biurku wykonanym z Eldarskiego metalu aktualnie nie pamiętał jak ten stop się nazywał. Zerknął na swe ręce były takie same jak zawsze popękane i z licznymi odciskami, ale teraz były inne, inne w sposób jakiego nie rozumiał. ‘’Ciekawe, ile głupich informacji chcę wyciągnąć z wyglądu własnych rąk są takie jak zwykle, heh, zaraz chyba dostane schizofrenii”

Przeczesał dłonią włosy po czym zerknął do lustra aby zobaczyć jak wygląda po przesłuchaniu. ‘’Cóż jedyną zaletą całej  tej sytuacji jest fakt iż nie będę miał worów pod oczami prawdopodobnie byłem nieprzytomny przez jakieś sześć, siedem godzin. Interesuje mnie jak by zareagowali na mój dzisiejszy wygląd Mekins albo Trewor …”. Gwałtownie oderwał wzrok od lustra, nie mógł się pogodzić z faktem że wszyscy jego przyjaciele prawdopodobnie zginęli.

Siedział wpatrując się w ścianę przez jakieś 10 min, gdy do pokoju wszedł ten sam strażnik co ostatnio.

- Wstawaj, szybko. - Powiedział Eldar.

Nie odzywając się „Igła” wstał zakładając ręce za głowę aby uniknąć kolejnych siniaków zobaczywszy to Obcy wyraźnie okazał niezadowolenie.

- Idziemy.

Medyk wyszedł z pokoju i ponownie prowadzony przez straż poszedł do pomieszczenia przesłuchań dalej w głębi duszy czując jakieś zmęczeni. Jednak zanim zdążył uspokoić myśli oraz zagłębić się w ich tok doszedł to śluzy, która otworzyła się z sykiem. W sali stał ten sam dostojnie ubrany Egzarcha.

- Dzisiaj mam więcej czasu człowieku. Posiedzimy sobie razem … długo. – z uśmiechem powiedział Had’ve

Fansel usiadł bez zbędnych emocji na krześle przyjął taką samą minę jak ostatnio, niewzruszoną oraz pewną siebie.

- Zapytam się ponownie. Stopień, plany waszego dowództwa oraz gdzie trzymacie zaopatrzenie?

- Odpowiadałem na to pytanie już wiele razy jestem zwyczajnym medykiem o stopniu kaprala. Nie znam planów mojego dowództwa bo trzymacie mnie już tu prawie dzień więc wszystko mogło ulec zmianie. Co do zapasów nie wiem gdzie są gdyż nigdy mnie to nie interesowało.

W oczach oprawcy wyraźnie dało się odczytać gniew.

- Dobrze jak widzę odporny jesteś na taką formę pytań. – powiedział patrząc się prosto w oczy sanitariuszowi. – Z jakim planem przybyliście na Dertar VII, głupcy.

- Jestem żołnierzem robię to co mi każą, proste i logiczne.

Wypowiedziawszy te słowa z ust Eldara poleciała cała wiązanka na temat całego gatunku ludzkiego, a w szczególności egzystencji Galana. ‘’Imperatorze wspomóż. Rozmowa z nim jest gorsza niż walka z Tyranidami na Yath I.”

- Tak wiec odpowiadaj!

- Po pierwsze czy tak pradawnej rasie jak wy wypada przeklinać na ‘’głupszego’’ oraz czy wypada okazywać tyle złości na tak ‘’prymitywną’’ istotę. - gdy ów odpowiedz dotarła do uszu Xeno rozwścieczony Had’ve uderzył pięścią o stuł na którym pojawiło się małe pęknięcie.

- Zaraz poznasz co to znaczy ból …

- Zaraz, zaraz przecież taka dostojna rasa chyba nie dopuści się do pobicia tak żałosnego zwierzęcia jakim jest człowiek. – ‘’Szach” pomyślał Fensel po wypowiedzeniu tych słów.

Kosmita począł ciężko oddychać i czerwienić się. Widząc to więzień wiedział że już nie dużo brakuje aby go sprowokować.

- Kontynuując Panie Eldarze wasza arogancja na tyle przyćmiewa wam umysł że nie jesteście w stanie niczego wydedukować sami.

W tę Xeno wstał gwałtownie przewracając krzesło, stół i chwytając jeńca za białą koszulę. Nic nie mówiąc cisnął człowiekiem o ścianę, gdy Galan próbował wstać został brutalnie skopany, zaś na koniec Eldar podniósł go z podłogi i uderzył pięścią w twarz.

Medyk klęczał z zakrwawioną twarzą i brudną od krwi koszulą. W tę doznał olśnienia popatrzył ponownie na ręce i powiedział w myślach ‘’Wojna, jestem zmęczony, zbyt długo widziałem te strumienie przemocy, za długo”. Siły opuściły pobitego, który powoli osunął się na podłogę.