FANDOM


Garrett otworzył oczy. Znajdował się... gdzieś, ale na pewno nie w tamtej jaskini. Czyżby w eksplozji pochłonęła go dodatkowo ostatnia fala psioniczna Bramy Osnowy, przez co wylądował, gdzie wylądował? Na to wyglądało. Spojrzał po sobie.

Praktycznie nic mu nie było poza nadmiarem sadzy na... na wszystkim oraz brakiem prawej ręki. A nie, chwila, leżała obok. Garrett przeczołgał się do niej i przymocował ją na swoje miejsce. Odczekał minutę czy dwie, a ręka zespoliła się na nowo z resztą. Uśmiechnął się na to, po czym podniósł się, otrzepał i spojrzał dookoła.

To miejsce wyglądało jak jakiś niesamowicie stary, zrujnowany korytarz, którego ściany pokryte były płaskorzeźbami, a gdzieniegdzie stały po części zniszczone posągi bogów i herosów.

- Więc to jest ten Pajęczy Trakt... Przytulnie. - pomyślał na głos kapitan, po czym spojrzał na miejsce, gdzie powinno stać jakieś przejście. Wielki kamienny łuk iskrzył nieregularnie niczym zepsuty cogitator. Garrett dla pewności wszedł pod niego... I nic. Wyglądało na to, że dopóki nie znajdzie jakiejś działającej Bramy Osnowy, będzie tkwić w tym wymiarze. Westchnął wymownie i postanowił ruszyć przed siebie. W takich miejscach najlepiej być w ciągłym ruchu, jeśli nie chce się skończyć jako obiad jakiegoś Mandrejka czy innego pomiotu z Traktu.


W pewnej chwili Garrett natknął się na ciało Eldara. Całkiem świeże, bowiem krew jeszcze z niego uchodziła. Był to eldarski Arlekin. Sądząc po rogatej masce - Soliter. Lord Harlan przyjrzał mu się bliżej. Wyglądało na to, że tego Arlekina zabił jakiś szermierz, bowiem niemal połowa jego ciała była pokryta głębokimi ranami ciętymi, zadanymi najpewniej mieczem energetycznym pochodzenia imperialnego. Czyżby zatem na Trakcie był jeszcze jakiś człowiek? A może ten Soliter wycofywał się z pola bitwy na Serkonum Minoris? To wyglądało Garrettowi na zagadkę nie do rozwiązania na ten moment.

- Zobaczmy, co przy sobie masz... - szepnął, po czym zaczął przeszukiwać ubranie Eldara. Znalazł miecz, pas antygrawitacyjny i jakiś granat. Mało, ale lepsze to niż nic. Ściągnął z niego owy pas przez torbę, po czym zarekwirował resztę jego rzeczy, która mogła się przydać. Już miał odejść, kiedy spojrzał na jego upiorytową maskę. Miała ona ponoć przedstawiać samego Slaanesha w wyobrażeniu Eldarów. "Czyli po prostu Eldar z rogami?" - pomyślał Garrett. - "Niby rasa wyższa, a zbyt bujnej wyobraźni to nie mają." Zabrał również ją, żeby mieć choć namiastkę ochrony twarzy.

Nagle usłyszał kroki. Kilka osób. Eldarzy na sto procent. W jednej chwili ukrył się we wnęce za posągiem i oczekiwał na przejście obcych.

Obrońcy z Biel-Tan przebiegli tuż obok niego. Jedna z nich zatrzymała się nagle przy posągu, za którym skrył się Garrett. Chyba go zauważyła. Podeszła bliżej.

- Lenlith, nie ociągaj się! - zawołał do niej jakiś Eldar. Ta pokręciła głową i ruszyła z powrotem do drużyny.

To była szansa dla kapitana. Korzystając z okazji, wybiegł na zewnątrz, a potem przed siebie. Obrońcy tymczasem, ujrzawszy zniszczone przejście, zaczęli się cofać i akurat wtedy ujrzeli, jak ktoś lub coś znika za rogiem. Podejrzliwy przywódca grupy kazał to sprawdzić. Wojownicy zbliżyli się i wymierzyli z karabinów... w kompletnie pusty korytarz.

- Huh? Co jest? A zresztą... Ruszajmy. Nie marnujmy czasu. - rozkazał dowódca, myśląc, że coś mu się przywidziało. Obrońcy ruszyli za nim z powrotem w kierunku, z którego przyszli. - Przeklęci Mon'Keigh...

Kiedy kroki Eldarów oddaliły się na wystarczająco dużą odległość, Garrett zeskoczył spod sklepienia. Tkwił tam przez dobre kilka minut, zapierając się szponami i czekając, aż obcy znikną. Rozmasowawszy sztuczne mięśnie ramion, popatrzył, jak Obrońcy znikają w głębi Traktu, a zaraz potem sam ruszył przed siebie.


Zatrzymał się. Musiał na chwilę odetchnąć. Usiadł na ziemi w jakimś ślepym zaułku, zdjął kapelusz i przeczesał włosy palcami. "Przydałoby się zobaczyć, co miał tamten Eldar." - pomyślał. Otworzył więc zawieszoną przy pasie torbę, do której jeszcze nie zaglądał. Znajdowało się tam trochę racji żywnościowych. Pewnie prawie pozbawione smaku, żeby nie kusić. Niemniej, Garrett potrzebował coś zjeść, więc bezzwłocznie się za to zabrał.

Nawet niezłe, choć przydałoby się trochę ostrego sosu.

Po tym małym, ale dość sycącym posiłku, Harlan przyjrzał się dokładnie zdobycznej masce. Czytał swego czasu o Arlekinach. Ten, który ją nosił, był Soliterem - tym jednym przeklętym przez los Eldarem, który gra na występach Slaanesha. I jak na ironię, Garrett - człowiek, który w mniemaniu niektórych z Ordo Malleus kwalifikowałby się co najmniej na czempiona Pana Rozkoszy - wszedł w posiadanie legitymacji właśnie Pana Rozkoszy. Lipnego, ale jednak.

Założył maskę. Pasowała jak ulał. Pewnie wyglądał teraz jak rasowy Soliter. Z tego, co wiedział o Eldarach, unikają oni tych Arlekinów, jako że są oni "przeklęci". Zawsze to jakaś ochrona psychologiczna, nie?

Potem przyjrzał się mieczowi. Solidna, metrowa, ostrzejsza od brzytwy klinga, bogate runiczne zdobienia… Eldarzy byli prawdziwymi mistrzami w wykuwaniu broni. A ten miecz to doskonały tego przykład.

Ale to nie była pora na przemyślenia o uzbrojeniu obcych. Garrett musiał się sprężać, póki jeszcze nic go nie zabiło ani nie zeżarło. Szybko się podniósł, schował miecz do pochwy przy biodrze i założywszy na głowę kapelusz, ruszył przed siebie w poszukiwaniu tego cholernego wyjścia.


- No to są chyba jakieś jaja! - wykrzyknął kapitan, mając gdzieś, czy ktoś go usłyszy. - Imperatorze, czy ty to widzisz?!

Znalazł się w wielkiej sali. Płaskorzeźby, starożytne posągi itp. A powodem tego, że zaczął bluźnić… były dosłownie dziesiątki korytarzy z tej sali wychodzących. Wyglądało na to, że trafił na jakiś pradawny posterunek, bo to miejsce wyglądało jak zniszczona twierdza. Garrettowi chyba wieczność zajmie odnalezienie działającej Bramy Osnowy, w dodatku mogącej zabrać go w okolice Imperium.

- To będzie dłuuugi dzień… - powiedział do siebie Harlan. Podwinął lewy rękaw, po czym naskrobał szponem linię na poszyciu protezy. Będzie musiał liczyć sobie czas, żeby nie stracić rachuby… - Obym chociaż wpadł na jakiegoś życzliwego Arlekina...

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki