FANDOM


Mijał ósmy dzień w okopie a zielona fala nadal obmywała umocnienia niosąc kule i wrzask.

Wokoło szeregowe Tantisa z każdą chwilą przybywało trupów z którymi jeszcze niedawno jechał w transportowcu.Jednyną rzeczą stojącą ponad okop był wielki ogryn.

-Orki chyba lubią biegać.-Odrzekł stojak na broń.

-Tak i to mocno.-Wydusił z siebie Tantris.

Chwilę wsłuchiwali się w odgłosy broni.Co pare minut słuchwać było wrzask gwardzisty który przestawał naciskać spust.

-Pan komisarz idzie.-Wykrzykł radośnie Ogryn.

-Chyba dzisiaj nie odpoczne.

-Morze dostaniemy medale!!!

Tantis mial szczeście ze trafil na w miare inteligentnego ogryna (owszem Tok nie mógł sobie wyobrazić sobie co to pismo ale orientował się troche w sytlacji).

Dialog ucichł.Tantis nagle zauwarzył że jest cały czerwony.

-Imperatorze miej mą dusze w opiece,nie bałem się złego,honor gwardi mimo poboru przyniosłem.

-To nie twoja krew idioto!!-Wrzasnął jakiś gbur od amunicji.

Wszystko wokół trupa Toka było czerwone.Niedaleko widać bylo coś co mogło być czaszką.

-Chłopaki, Tok najwyrażniej miał mózg.-Odrzekł Tantis.

Po chwili z tłumu wybiegł ogromny ork.Bestia była równie wielka co tok,miała wielkie zęby i żądze mordu w oczach.Po chwili Tantis chwycił broń Toka i nacinoł spust.

Ogromny ork padł.Tantis czuł ciężar i odrzut broni.Poczuł ból.

-Imperatorze chyba musze się powtórzyć.

Wszystko zawirowało w morzu bólu,wrzasku i powolnej stróżki krwi.Tantis zmrużył oczy i dał cie wsadzić na nosze.

-Żyjesz?-Powiedział komisarz.

-Chyba tak.-Odpowiedział Tantis.

-Mów mi ,,Komisarzu.

-Czy przeżyje?

-NIE.Nadal krwawisz.

-Na miłość Imperatora,czy nikt nie umie zatrzymać krwotoku?!

-To co zostało z medyka kiedyś umiało.Ale ciebie przeszyło prawie na wylot.

-Mam rodzine.Żone w ciąży,brata i ojca.Przekaż wszystkim że ich kocham.

Po chwile Tantis umierając zobaczył niebieską sylwetkę niczym anioł unoszacą się nad pole bitwy i zasupującą horde xenos ogniem i chwałą Imperatora.

-Oby mój syn przybył komuś z odsieczą.

Komisarz wstał położył nagranie obok Tantisa i odszedł do ciemnej kabiny.

-Imperatorze wybacz mi.Zabijałem ludzi nie w twoje imie.Osierociłem niejednego bohatera.

Po chwili słychać było ostatnią egzekujce.