FANDOM


"Sześć lat" powtórzył w myślach Ursus "Co się przez ten czas ze mną działo?". Wyszedł z kajuty okrętowej i skierował się do Archiwum, gdy wszedł do pomieszczenia podleciała do niego Serwoczaszka.

- W czym mogę pomóc? - powiedziała mechanicznym głosem

- Akta Inkwizytora Ursusa Primusa od 671M41 do 677M41 na jego własne życzenie.

Serwoczaszka przekazała dane serwitorom, które posłusznie wykonały polecenie. Inkwizytor studiował swoje akta przez kilka godzin samemu nie mogąc uwierzyć w to co czyta. Z akt wynika, że przez ostatnie 6 lat Inkwizytor bardzo aktywnie zbierał wszelką wiedzę na temat Osnowy oraz mutacji przez nią powodowanych, a także o światach zakazanych głównie planecie o nazwie "Diabelska Rafa", która była światem oceanicznym jednak z powodu szerzącego się tajemniczego kultu oraz mutacji został poddany kwarantannie i zbombardowany orbitalnie.

W chwili gdy skończył studiować własną historię przyleciała do niego Serwoczaszka z wiadomością z wyższych szczebli dowodzenia, wiadomość mówiła, że Ursus został przydzielony do zbadania sprawy tajemniczego kultu znajdującego się na stacji kosmicznej Port Bosvork. "Znowu to samo..." pomyślał Inkwizytor ale nie mógł się przeciwstawić rozkazom z góry. Poszedł więc do hangaru do swojego prywatnego Thunderhawka, po czym udał się na stację gdyż była w tym samym systemie.

Po przybyciu na miejsce nie zakładał pancerza - chciał się nie wyróżniać, zapytał więc pierwszego lepszego przechodnia o jakieś ważniejsze miejsca na stacji

- Zostaw mnie nieznajomy! - odpowiedział przechodzień niemal z płaczem po czym uciekł

"Ciekawe" pomyślał Ursus "Może ten Arbirator będzie bardziej rozmowny" podszedł więc do stróża prawa i powiedział:

- Panie Arbiratorze mógłby mi pan pomóc?

Wtedy stróż odwrócił się, a Inkwizytora aż zatkało : osobnik ten miał całą niemal twarz pokrytą łuskami oraz inne widoczne oznaki mutacji jednym słowem trudno go było nazwać człowiekiem

- O co chodzi Przybyszu? - wiedział charczącym głosem

Inkwizytor po powstrzymaniu się od krzyku powiedział:

- Szukam jakiegoś noclegu.

- Przy głównym rynku na tym poziomie znajduje się hotel, ale na twoim miejscu nie zostawał bym tu długo.

Inkwizytor pośpiesznym krokiem oddalił się i pomyślał " Jakim prawem to "coś" może bezkarnie chodzić po ulicy i na dodatek pełnić funkcje Arbiratora?". Gdy szedł zauważył, że większość przechodniów przejawia mniejsze bądź większe przejawy mutacji, wtem ktoś szarpnął go za ramię i wciągnął do ciemnego zaułka.

- Co ty robisz i kim jesteś!? - spytał lekko podirytowany zachowaniem osoby Ursus

- Jestem Route Kiszczov z Ordo Hereticus i to ja zadaje pytania. Kim ty jesteś i co tu robisz?

- Ursus Primus Ordo Malleus odpowiadam na wezwanie.

- Jakie wezwanie? - zapytała kobieta

- Wezwanie w sprawie rozprzestrzeniającego się Kultu.

W tym momencie Inkwizytor doznał wizji, zobaczył oczami jakiegoś stworzenia, które obserwuje ich z dachu szopy za nimi. Gdy wizja minęła odruchowo odwrócił się i spojrzał na dach: nic tam nie było

- Inkwizytorze co się stało? Przez chwilę wyglądał pan jak trup.

- Nic się nie stało tylko miałem przeczucie... A tak poza tym jak dopuszczacie obecność tylu mutantów?

- Nie dopuszczamy oni zajęli Stację już dawno przez co działam w konspiracji, zabraniają oni rozmawiać z obcymi, a podczas wizyt Administratum chowają się i wystawiają swoich bardziej ludzkich członków...

- Członków? Są jakąś organizacją?

- To właśnie ten Kult. Kult Dagona i Hydry dwóch bestii przez które upadła Diabelska Rafa. - Route rozejrzała się - Nie możemy tu dłużej zostać.

Oboje wyszli z zaułka i teraz Ursus mógł się jej lepiej przyjrzeć: była to kobieta jego wzrostu o czarnych włosach, niebieskich oczach oraz małych ustach. Na najbliższym skrzyżowaniu rozstali się. Ursus poszedł zobaczyć ten Hotel jednak po drodze jego uwagę przykuły głosy dwojga ludzi rozmawiających w pobliżu uznawszy za stosowne dowiedzieć się czegoś więcej podszedł bliżej zaczął słuchać.

- Ani się waż z nim rozmawiać! Może być jakimś Agentem Inkwizycji czy coś. Jak piśniesz choćby słówko zakon się z tobą rozprawi! - powiedział wielki barczysty mężczyzna charczącym głosem.

- Nie zamierzam nawet go spotykać. - powiedziała przerażona kobieta

- To dobrze.

Inkwizytor poszedł dalej i pomyślał " Kult zdobył pewnie taki posłuch poprzez zastraszanie ludzi ". Potem poszedł dalej w kierunku hotelu. Znowu jednak miał wizję: coś patrząc się na niego biegło po występie pomiędzy dachem budynków a sklepieniem poziomu. Ursus spojrzał tam lecz zobaczył tylko ciemność " Hmm mam nadzieje, że to tylko moja wyobraźnia".

C.D.N.