FANDOM


Wojna … Krucjata, Marsz Chwały, Bój, Walka. Wszystkie te słowa to epitety tego samego. Rzeczy towarzyszącej wszelkim rasą od zarania dziejów, nie ważne czy to Eldarzy, Tau, Ludzie, wojna była i jest esencją wszelkiego życia to właśnie to daje mu smak oraz dreszczyk emocji. Jakże wspaniałym widokiem są latające zwłoki oraz kończyny. Czyje? Nie ważne, ważne aby ciało czuło, czuło … pożądało, nienawidziło jak i kochało. Tak właśnie to oznacza WOJNA, wieczna chwała i wieczne podniecenie, wieczne pożądanie.

Notes zamknął się gwałtownie, ręka trzymająca go powędrowała do kieszeni zielonego, bogato zdobionego płaszcza, złote ornamenty orła błyszczały na klatce piersiowej generała. Porżnięta bliznami, ogorzała twarz, brązowa czupryna była rozczochrana.  Wojownik powoli przygotował szpony energetyczne, powstał wystawiając głowę z okopu, widział dokładnie linie obrony Dominium Tau. Zerwał się i rzekł do operatora Voxu klęczącego obok.

- Wydać rozkaz ataku, ruszamy do walki. – słowa płynęły same z siebie, dowódca mimowolnie uśmiechnął się gdy pomyślał o szale bitewnym, mięśnie rozluźniły się.

- Do wszystkich jednostek, przygotować się do ataku, oczekujcie na flarę potwierdzającą. – Operator skinął głową pułkownikowi siedzącemu niedaleko obok.

Flara powędrowała ku czerwonemu niebu, w iście teatralnym stylu uzbrojony w szpony głównodowodzący wyskoczył z ziemianki, a tuż za nim pułkownik oraz radiotelegrafista. Biegli, biegli wszyscy, cały regiment. Zanim Tau się zorientowało co się dzieje, regiment przebył połowę ziemi niczyjej. Do walki wyskoczyli Kroci, ze wsparciem Crysisów. Wrogowie starli się, ukradkiem oka operator Voxu zobaczył jak Kroci rozszarpują paru gwardzistów , a chwilkę później jak giną spaleni w ogniu piekielnym Hellhoundów, szybkim ruchem zrzucił hełm z głowy, wyszczerzył zęby, oczy poczęły wychodzić z orbity za sprawą ogromnego ładunku bitewnego podniecenia. Zacisnąwszy dłonie na karabinie, posłał serie w nadbiegających przeciwników. Obok porucznika wylądował Pancerz Bojowy nieprzyjaciela, miażdżąc pobliskiego Leman Russa, jedyne co zrobił szalejący oficer to cisnął w stronę „Plastikowej Zabawki Tau” cały pas granatów. Śmiał się przy tym do rozpuku wymachując mieczem łańcuchowym. Znaczna część gwardzistów nie panowała nad sobą, tak jakby nie liczyło się nic poza polem bitwy. Szpony Energetyczne generała siekały pobliskich Xenos, szybkim cięciem rozpłatał paru Krotów, zostając przy tym obryzgany wnętrznościami. Nagłym ruchem zerwał podziurawiony płaszcz z pleców, odwrócił się zwinnie do Voxu.

- Wezwać artylerie! OGIEŃ KROCZĄCY! Ma przejść od początku szańców do bazy głównej tego ścierwa. – w odpowiedzi szeregowiec dzierżący radio potrząsnął energicznie parę razy głową dalej mając na ustach pełen uśmiech. Wreszcie ukląkł sięgając po słuchawkę radia.

- Wzywam artylerie, ogień kroczący, pięć baterii, ognia na koordynaty od 762-E09-11MO do 762-E19-88MO! Po salwie bombardować BYLE GDZIE! – wykrzyczał w zgiełku bitwy operator.

- Ścierwo, gnidy, wracać tu! Ja tylko chcę rozpłatać wam sukinsyńskie brzuszki, ewentualnie oderżnąć główki od korpusu! – krzyczał pułkownik, będący już wewnątrz okopów Kasty Ognia, która pomimo zastosowania ognia zaporowego nie zatrzymała fali,

Natarcie Ludzi zgniotło kontratak, Baza wroga była zaledwie 3km od przejmowanych szańców. Gdy zakrwawiony Wódz Gwardii wskoczył do okopu ujrzał coś … szalonego iście wspaniałego. Gwardziści dźgali leżących Wojowników Ognia, bagnety lądowały w mięsie przebijając pancerz wzbudzając tym samym fontannę posoki, schemat powtarzał się parę razy zanim napastnicy odchodzili od pokonanego. Wtem rozpoczęło się bombardowanie, ogromny huk, potężne uderzenie porównywalne do trzęsienia ziemi rozrywało Broadsidy, Hammerheady i inne pojazdy w polu widzenia.

- Do ata … – generał nie dokończył spostrzegł Shas’O, cel główny.

Wyskoczył na zbombardowane pole przed bazą Dominium. Shas’O począł strzelać do oszalałego człowieka, trafiając go w srebrny naramiennik. Zanim ponowił ostrzał, szpony energetyczne skrzyżowały się z jego działkiem szturmowym.

- Człowieku nie bądź ślepy na Większe Dobro, jesteśmy w stanie zapewnić wam wszystko. – przekonywał zakuty w pancerz Komandor.

- Hehhehee, jesteś głupi oraz żałosny, myślisz że przybyłem tu słuchać tego pieprzenia. Rozczaruje cię chłoptasiu przybyłem tu jedynie nieść wojnę. - po tej kwestii człowiek wykonał przewrót na prawe ramię.

Chcąc ugodzić ludzką istotę ciężarem działka szturmowego, Tau zamachnął się. Tymczasem z niewiarygodną siłą sługa Imperatora wybił się odcinając odsłoniętą rękę z bronią. Krew trysnęła, kończyna opadła gwałtownie na pomarańczowy piach.

- Zakończ tą rzeź, zwyciężyłeś, przyjmij mą kapitula … - Shas’O nie dokończył szybkie cięcie idące wzdłuż barku zakończyło przedwcześnie jego żywot.

Triumfujący człowiek począł się śmiać, wymachiwać swą bronią na prawo i lewo siekając podbiegających już i tak załamaną Straż Przyboczną Komandora.Uciekający Xenos byli albo rozstrzelani przez Karabiny Laserowe albo wsmarowani w ziemię przez pędzące maszyny Gwardii. Tymże widokiem zakończyło się oblężenie Urter II. Jedno z największych jak również ostatnich zwycięstw Imperium w Sektorze Dertar.

-----------------------------------------------------------------------


Od Urter II minęły dokładnie trzy miesiące. Pancerne drzwi bunkra dowodzenia otwarły się, do wnętrza wszedł rudowłosy sierżant w wieku około 40 lat.

- Witam sierżanta – znienacka wycedził Generał Terion stojący zaraz w kącie pomieszczenia przy złotym samowarze – może kawy?

Kontynuacja seria To "coś"