FANDOM


Nie zważaj na tą tabelke niżej i czytaj ziomeczqu

Skrybcio.png
Ta twórczość znajduje się obecnie w fazie pisania. Dlatego też czekaj cierpliwie do czasu aż autor ukończy swoje dzieło.

45M. Cała galaktyka objęta jest pod władzą ogni osnowy. Cała ? Nie ! Jedna jedyna osada zamieszkała, przez nieugiętych Sebuf wciąż stawia opór najeźdźcom z sektorów Kodzialis, Tuskus i Kaczynius.

Synowie Złotego Człowieka

"Jakich zdradzieckich sztuczek użył mój ojciec aby odebrać błogosławieństwo osnowy tej małej grupce niewiernych. Jakim cudem wciąż mogą opierać się woli bogów"

- Książe Aurelianie

Lorgar demon prince by slaine69.jpg

Klęczący marines w zbroi Niosących Słowo wyrwał giganta z zadumy.

- Z czym przychodzisz ?

- Panie, przepraszam, że przeszkadzam, ale twoi bracia przybyli.

"Nareszcie"

Konklawe

Jeden ze zgromadzonych olbrzymów oderwał wzrok pełen furii od wężowatego stwora.

- Doprawdy Lorgarze, zebrałeś nas tu wszystkich by wybić pare tysięcy żałosnych istot ? Żałosne.

- Perturabo... Mój drogi bracie. Te żałosne parę tysięcy UNICESTWIŁO Failbaddona i całą jego armię, tak jak i 3 następnych mistrzów wojny. Tak więc jestem przekonany, że jest to sytuacja której musimy stawić czoło WSPÓLNIE.

- Co więc planujesz... drogi bracie - przemówiło z sarkazmem jednookie monstrum.

- Musimy się dowiedzieć co nasz kochany tatuś tutaj zmajstrował, ci niewierni wykazują totalną niewrażliwość na plagi świętego nurgle'a, najpotężniejsze zaklęcia osnowy nie wywierają na nich najmniejszego wpływu.

- Doprawdy ? - chrypiący głos Mortariona zakłócił przemowę byłego Herolda Imperatora. - Mamy tutaj ponad milion większych demonów, niezliczone liczby pomniejszych pomiotów. O czym tu dyskutować ? Odpuśćmy sobie te żałosne gierki i zniszczmy ich.

- Ich przzzzzzyjemnościii nie dają ssssiły księciu, to zasssstanawiające.

- A JEBAĆ TO ! JEBAĆ WAS ! JEBAĆ TYCH KUNDLI ! KREW DLA BOGA KRWI ! - powiedział spokojnym głosem Angron, jednak zanim którykolwiek z braci zdążył zaprotestować, pierwszy syn boga tronu czaszek już pędził w kierunku osady. Lorgar głęboko westchnął.

- Ehhh... jak zwykle

Nierówna Batalia

4f8466cd5901a o.jpg
Niebo pociemniało, hordy latających demonów pokryły calutkie niebo, ziemia wyglądała jak ruszający się dywan stworzony z różnej wielkości mrówek i niczego więcej. Pomiędzy nimi splugawieni synowie Imperatora kroczyli niczym pasterze wśród owiec, tylko te owce miały niezwykle ostre zęby. Wrzask, okrzyki, trzepot skrzydeł i tupot kopyt i nóg zakłócił wszelki możliwy inny dźwięk, dopóki nie wyszli oni...

Przed osadę wyszedł około tysiąc najzwyklejszych ludzi, ubranych w bluzy z kapturem oraz portki z szeleszczącego materiału. Uzbrojeni byli w zwykłe drewniane pałki, gazrurki, deski z gwoździem i inne tego typu prymitywne uzbrojenie. Na widok tak żałosnego przeciwnika w ułamku chwilii Mortarion przekazał swoje pogardliwe, rozbawienie spojrzenie na obserwującego pole przyszłej bitwy Lorgara. Siły ludzi, chwiejące się na nogach stanęły na tyle równo na ile im się udało. I wtedy cały hałas tworzony przez demony został zagłuszony gdy tysiąc gardeł wykrzyczało okrzyk, okrzyk inne niż wszystkie, przepełniony wiarą i mocą z którą nie mogło się równać nic innego, przez który nawet Syn Imperatora dzierżący kosę zmoczył swoje zaropiałe majtki:

- LEGŁA VARSAVIA TO NAJLEPSZY KLUB ! KTO NIE WIERZY TO CHUJ MU W DZIÓB ! CHUJ MU W DZIÓB !

Kończyny fruwały na prawo i lewo, demoniczne płomienie, furkot tysięcy mieczy łańcuchowych i odgłosy nielicznych tępych uderzeń drewnianych oraz metalowych pałek. Niezliczone hordy demonów oraz kosmicznych marines chaosu zastępowały swych poległych braci rozczłonkowanych przez bezlitosnych, pełnych furii przeciwników. Nawet demoniczni patriarchowie pozostawali bezsilni wobec przytłaczającej potęgi ludzkich bestii, spaczony mózg Magnusa wybuchł gdy ten próbował wejść do umysłu jednego z przeciwników. Angron po otrzymaniu bezlitosnego uderzenia kijem bejsbolowym odleciał bez życia w kierunku zabudowań. Mortarion ten co grozę budził, uciekał teraz, kosę dzierżąc w miejscu gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę. Cóż za jatka niewyobrażalna! Z każdą minutą coraz więcej demonów i ich sług pierzchało w popłochu nie chcąc zostać bezlitośnie unicestwionymi. Jedynym który zdołał powalić chociaż jednego z Sebuf był Perturabo, jednak jak się później okazało, jego wróg tylko stracił przytomność, za to Żelazny Tyran spotkał swój koniec umierając ze śmiechu gdy zauważył pełne przerażenia oblicze kastrowanego Fulgrima. Walka dobiegała końca, dni tych nielicznych bytów osnowy które pozostały na polu walki były już policzone.

Twarz majestatycznej postaci obserwującej pole bitwy nie kryła szoku i bólu po stracie armii oraz tylu bliskich, w oku pojawiła się pojedyncza łza, która gdy spłynęła w ułamku sekundy zamieniła zatroskane oblicze w bezwzględną maskę. "A więc niestety naszą jedyną nadzieją pozostał już tylko on" pomyślał Aurelian po czym wycofał się z pobojowiska.

Po bitwie

- Ej Seba zoba, co to za ciul w barwach tej kurwy Polonii ?

- Ło ja cie pierdole, prawdziwy Polonista, dziadek Majdan mówił, że wyginęli dawno temu.

- Ty patrz, dycha jeszcze, a jaki on kureeeeewsko wielki. Cho go delikatnie obudzim.

Dwóch ludzi podeszło do swojego obiektu zainteresowań szturchając z uczuciem bejsbolem po żebrach, gigant otworzył oczy.

- Gdzie.... gdzie ja jestem...

- Hehe, dobrą impreze musiałeś mieć koleżko, z twoimi barwami można powiedzieć, że w piekle.

Gigant rozglądał się dookoła nie zważając na słowa dzielnych Sebów. Patrzył to na słońce, to na ręce, rękami dotykał to twarzy to tyłu głowy.

- Gniew... on zniknął... Pierwszy raz w życiu... nie czuje... gniewu...

Ogromny szok i niedowierzanie aż wylewało się z twarzy Angrona by po chwili zostać zastąpionym przez uśmiech tak szeroki tak pełen szczęścia i piękny, że nawet Khorneliuszowi poleciały łzy wzruszenia. Syn imperatora zaczął śmiać się i skakać, skakać i tańczyć.

- Chce krzyczeć! Chce śpiewać! Chce tańczyć! Jaki świat jest cudowny, jak oddech przyjemny, jak ziemia miła, jacy wy piękni!

Angron.jpg

Sebowie spojrzeli po sobie i przemówili jednocześnie.

- No to sobie przejebałeś pedale.

Angron. Czerwony Anioł. 12 syn imperatora. Stracił życie.

Zwiastun Końca

Potulne mieszkanko w jednej z pionowych chałup wioski Varsavii, spokój późnego wieczoru przerywa głośny krzyk starca, do którego zaraz przybiegają wnuczkowie.

-Nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee

- Co się stało dziadku Korwinusie ? Co tym razem powiedziały Ci wizje ?

Starzec opanował swój latający wzrok i po głębokim wdechu z uśmiechem na ustach przemówił.

- Hi hi hi hi hitlera hehe. - śmiejąc się starzec coraz bardziej zmieniał ton głosu w bardziej złowrogi po chwili ciszy przemówił ponownie - lewactwo nadciąga wnusie. Wi wi wi wi Wiplerusie i Berkowiksie musicie wyruszyć w podróż. Po pie pie pie pie pierwszy egzemplarz mejn kampf...

Młodzi mężczyźni słuchali starca w osłupieniu, a na jego obliczu pojawił się ogromny zaciesz.

- Ża ża ża żart. Na poważnie... Wizje me okazały się czarniejsze niż myślałem, poza zniszczeniem naszego pięknego miasta... nasz klub... spadnie do drugiej ligi.

- nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee

- Chy chy chy chyba, że zdobędziecie wiertarke legendarnego elektryka, tego który się płotom nie kłaniał, potrójny agent któremu nikt już nigdy nie dorównał. Bolkusa. Berkowiksie weź te fiolki z magicznym bimberkikem, bedą Ci potrzebne w trudnej podróży która was czeka.

- Ale ale, że co ? - napomknął zaskoczony Berkowiks jednak w moment przerwał mu zaniepokojony Wiplerus

- a ja? a gdzie bimberek dla mnie ?

- Wiplerusie pamiętasz, jak byłeś mały wpadłeś do kociołka z destylatem i wystarczy. Poza ty ty ty ty tym znów chcesz gazem dostać ?

Ale pierdolnie za moment

- LUDU VAHSAVII ! Przybywam dho whas po whładze !

Mężczyźnie ubranemu w gustowny garnitur odpowiedział gromki śmiech tysiąca gardeł.

- A co nam możesz zaoferować hehe pajacu.

- Zhrobie wam tu dhugą ihlandię !

Seby wybite z tropu zaczęły patrzeć po sobie. Małe dziecko pociągnęło za rękaw dziadka z zapytaniem, a twarze równie zaciekawionych sebuf również na niego spojrzały.

- Dziadzia, czo to ta ihlandia ?

- Widzisz wnusiu, kiedyś dawno dawno temu jak zapisano w starodawnych przyśpiewkach istniało miasto klub irlandia, niewiele wiedzy po nich pozostało poza tym, że byli znani z picia bronxuf.

Głośne i długie "ooo kuuuuuuuurwa" przelało się wśród zmęczonego bimbrem ludu Varsavii na dźwięk nazwy legendarnego złocistego napoju którego żaden z nich, ani nawet ich dziadków nie miał szansy spróbować. Starszy wioski stanowczo rzekł.

- Wpuścić go.

Wszelkie skojarzenia z postaciami z realnego świata są zupełnie przypadkowe, no bo jakże inaczej.

Subskrybujcie, lajkujcie, dotujcie z kieszonkowych.

A kiedyś nadejdzie ciąg dalszy.

Do zobaczenia wkrótce

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki